GKS Katowice to drużyna, która jest aktualnie najdłużej grającym na zapleczu ekstraklasy zespołem. Wielkie ambicje, duże pieniądze, stabilność klubu. To wszystko pozwala marzyć kibicom o awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Czy tej sztuki uda się dokonać pod wodzą Jacka Paszulewicza?
Oto kilka aspektów, które mogą być kluczowe w walce o awans.
Twarda ręka
Zanim Jacek Paszulewicz trafił na Bukową, był trenerem Olimpii Grudziądz. Piłkarze drużyny z kujawsko-pomorskiego przekonali się, jak mocno należy pracować na treningach oraz jak wielu przyjemności trzeba się wyrzec, by grać w jego zespole. Pochodzący z Gdyni szkoleniowiec wymaga od swoich zawodników wielkiego zaangażowania podczas treningów. Nie jest też zwolennikiem nocnych wypadów swoich podopiecznych. Mocno trzyma się ustalonych zasad, w których jasno przedstawia swoje stanowisko względem nieposłuszeństwa. W udzielonym niedawno wywiadzie, podkreślił swoje przywiązanie do dyscypliny:
– Jeśli umawiamy się na jedno piwo, to tak ma być. Dwa piwa powodują, że nie ma takiej osoby w zespole. Wyznaczam reguły, od których nie ma możliwości odejścia. Tego pilnują moi asystenci. Jeśli ktoś nie jest w stanie dopasować się do szablonu, to wychodzi poza drużynę. A wtedy trzeba z niego zrezygnować.
Gdy spadek zaglądał w oczy
Gdy w listopadzie 2015 roku Paszulewicz przejmował rolę pierwszego trenera Olimpii, zespół z zaledwie dziesięcioma punktami okupował ostatnią lokatę w 1. lidze. W 18. i 19. kolejce piłkarze z Grudziądza odnieśli cenne zwycięstwo w Katowicach z Rozwojem, a następnie zainkasowali punkt w starciu z Bytovią Bytów u siebie. Dwa ostatnie spotkania w tym roku okazały się być motorem napędowym, który pozwolił uwierzyć zawodnikom w możliwość utrzymania.
Wielkim motywatorem stał się nowy szkoleniowiec, który od razu zabrał się do pracy nad piłkarzami. Zimowe przygotowania okazały się na tyle skuteczne, że Olimpia Grudziądz, skazywana na pewny spadek do II ligi, wywalczyła utrzymanie w dobrym stylu. W sumie w 17 kolejkach rundy wiosennej grudziądzanie zgromadzili 27 punktów i zakończyli rozgrywki na 13. miejscu.
Być jak Diego Simeone
Wymagające treningi, dyscyplina, przygotowanie motoryczne oraz morały przekazywane zawodnikom nie wzięły się znikąd. Paszulewicz w swoim trenerskim fachu wzoruje się na wielu fachowcach. Piłkarzom powtarza słowa, które często wypowiada Adam Nawałka – praca, praca, praca. Od swoich byłych podopiecznych z Grudziądza otrzymał koszulkę z podobizną Diego Simeone, który serwuje graczom Atletico katorżnicze treningi, dzięki którym „Rojiblancos” są w stanie biegać za piłką, cierpliwie czekając na swoje szanse.
Podobieństwo do szkoleniowca madrytczyków Paszulewicz widzi także w swojej wizji pracy z zespołem, który nie jest finansową potęgą. Poparcie dla takiej filozofii futbolu podkreślił również w wywiadzie: – Nie jest sztuką kupować za fortunę piłkarzy pasujących do koncepcji. Atletico nie może finansowo rywalizować z Realem i Barceloną, a mimo to kolejny rok stawia się krezusom i potrafi przekonać zespół do katorżniczej pracy.











