Pomimo wielkiej euforii po meczu z Manchesterem City, Ivan Djurdjević nie ukrywał, że piłkarze „Kolejorza” muszą myśleć już o niedzielnym spotkaniu z Ruchem Chorzów. Serbski zawodnik zdradził także, że na mecze Lecha przyjeżdżają nawet jego znajomi z Serbii.

Po zwycięstwie 3:1 z Manchesterem City chyba nikt w Ekstraklasie nie może Was zatrzymać?
Myślę, że w dzisiejszym spotkaniu Lech udowodnił, że warto przyjeżdżać i oglądać mecze w naszym kraju. Lech potwierdził, że pomału budzi się duch mistrza Polski, choć jeszcze trochę do tego nam brakuje. Mecz pokazał, że możemy upaść, ale trzeba się wtedy szybko podnieść. Udowodniliśmy, że jesteśmy dobrą drużyną, ale nic z tego nie będzie dalej, jeśli nie będziemy wygrywać. Spotkanie z Manchesterem to recepta, jak należy grać – zespołowo. Musimy w każdym meczu pokazywać walkę i starać się w różnych boiskowych sytuacjach zachowywać jak najlepiej.
Co jeszcze musicie poprawić w Waszej grze?
Musimy wygrywać spotkania, które rozgrywamy co trzy dni. Jest to trudne. Musimy szybko zacząć myśleć o kolejnym meczu. Teraz jest fajnie, jest euforia – nie ukrywam tego. Jutro jednak koniec z tym, bo w niedzielę czeka nas bardzo ciężki mecz z Ruchem Chorzów.
Lechowi zawsze ciężko się gra przy Cichej z Ruchem.
W Chorzowie na pewno wszyscy się motywują i będą chcieli pokonać Lecha. Naszym obowiązkiem jest gra o zwycięstwo w każdym meczu, niezależnie od rywala czy stadionu. Musimy być psychicznie przygotowani na ewentualne trudności i rozegrać dobre spotkanie.
Grywasz jako lewy obrońca, środkowy obrońca i defensywny pomocnik. Dziś na tej ostatniej pozycji rozegrałeś kapitalne zawody. Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej?
Jestem uniwersalnym zawodnikiem, pomagają mi też kursy trenerskie. Dzisiaj udało się dobrze czytać grę przeciwnika. Wiedzieliśmy, że musimy stałym kryciem zneutralizować Patricka Vieirę, gdyż jest to typ zawodnika, który dobrze rozgrywa piłkę. Na początku z Semirem, potem z Możdżeniem i Kriwcem, mieliśmy dużo pracy, ale opłaciło się.
Jak wyniki Lecha w Lidze Europejskiej odbierają Twoi znajomi w Serbii?
Na mecz z Manchesterem przyjechało moich dwóch kolegów. Już dwa lata temu zwróciliśmy dobrą grą na siebie uwagę. W tym roku wielu moich przyjaciół, znajomych i trenerów dzwoni, więc myślę, że Lech udanie broni honoru polskiej piłki.
Czy można powiedzieć, że macie kryzys za sobą?











