Mistrzostwo Włoch po raz szósty z rzędu powędrowało do Mediolanu. Niby stolica włoskiej piłki wciąż jest ta sama, ale jest jedna podstawowa różnica. Scudetto tym razem nie zamieszka w gablocie Interu Mediolan, lecz AC Milan.
Mercato dla Milanu
„Rossoneri” co roku są typowani do zwycięstwa w Serie A. Jednak latem 2010 roku prognozy nie były najlepsze. Nowy trener, Massimiliano Allegri, szukał optymalnego ustawienia dla Milanu. Przepłacił to gorszymi wynikami w meczach sparingowych. Piłkarze długo nie mogli zrozumieć filozofii byłego szkoleniowca Cagliari. Ponadto Silvio Berlusconi nie kwapił się wydawać pieniędzy na transfery. Do klubu przyszedł Sokratis Papastathopoulos oraz Kevin-Prince Boateng. Obaj odeszli z Genoi, z tym że Ghańczyk został wypożyczony. Kibicom te zakupy nie wystarczały. Ostatnie dni sierpnia okazały się najgorętsze we włoskim mercato. Milan ogłosił, iż kontrakty z klubem podpisują Zlatan Ibrahimović oraz Robinho. W czerwono-czarnej części Mediolanu zapanowała euforia. Wówczas mediolańscy tifosi nie mieli wątpliwości, że ofensywa Milanu jest najlepsza w całej Serie A. Wtedy optyka szans „Rossoneri” na mistrzostwo zmieniła się diametralnie. Podopieczni Allegriego stali się głównymi kandydatami do scudetto.

Zimą nie zrezygnowano z dalszych wzmocnień. Na San Siro zameldowali się Urby Emanuelson, Nicola Legrottaglie, Mark Van Bommel oraz Antonio Cassano. Wszyscy ci zawodnicy nie byli uprawnieni do gry w Lidze Mistrzów, więc stało się jasne, że głównym celem Milanu jest mistrzostwo Italii. Przy opisie transferów trzeba zaznaczyć, że tym razem „Rossoneri” trafili w sedno z zakupem zawodników. Niemal wszyscy nowo pozyskani gracze mieli swój wkład w sukces. Ibrahimović jest specjalistą od zdobywania mistrzostw kraju. Od sezonu 2001/2002 do 2009/2010 Szwed wygrywał ligę kraju, którego drużynę reprezentował (dwa razy z Ajaksem oraz Juventusem, trzy razy z Interem oraz jeden raz z Barceloną). Kibice wierzyli, że rosły napastnik będzie ich talizmanem. Zlatan zaliczył świetną rundę jesienną, gdzie zachwycał swoją grą i często trafiał do siatki. Formę stracił zaraz po nieudanej przygodzie Milanu w Lidze Mistrzów. Od tamtej pory zdawało się, że Szwed przechodzi obok spotkań. Jednak gdy „Ibra” nie był w pełni dyspozycji, znakomicie zastępował go Robinho. Brazylijczyk dość długo aklimatyzował się w stolicy Lombardii, ale gdy już odpalił z formą to ta trwała do końca sezonu. W Serie A strzelił 14. goli, co na debiut w tych rozgrywkach jest imponującą liczbą. Antonio Cassano w talii trenera Allegriego był jokerem. Kiedy wchodził na boisko to rzadko kiedy zawodził. Były gracz Sampdorii zachwycał kibiców swoimi decydującymi podaniami. W barwach Milanu zaliczył aż 9 asyst. Goli zdobywał nieco mniej, ale jego rolą było nadanie dynamiki akcjom ofensywnych i z niej wywiązywał się doskonale.











