Napoli ma Edinsona Cavaniego, Milan Stephana El Shaarawy’ego, Udinese Antonio Di Natale, Roma Pablo Osvaldo, Inter Diego Milito, aż w końcu Lazio Miroslava Klosego. Każda czołowa drużyna Serie A ma swojego reprezentanta w czubie klasyfikacji strzelców. Każda, tylko nie… Juventus. Mistrz Włoch i aktualny lider tabeli.
Broniący scudetto Juventus strzelił niemal najwięcej bramek w tym sezonie w Serie A, bo aż 46. Lepsza była tylko ósma w tabeli Roma, która zdobyła jedną bramkę więcej. „Starej Damie” kroku dotrzymać jak na razie potrafi tylko SSC Napoli (43 zdobyte gole), a kolejne w klasyfikacji są drużyny Milanu i Fiorentiny (po 39), Interu (35) oraz Udinese (33). Ciekawostką jest jednak fakt, że w składzie „Juve” brakuje snajpera z krwi i kości, takiego, który w każdym meczu notowałby trafienie, czekał na tę jedną, jedyną sytuację. Takiego Davida Trezegueta…

Spójrzmy jeszcze przez chwilę na głównych rywali piłkarzy z Turynu do mistrzowskiej korony. W Neapolu bezdyskusyjnie króluje Edinson Cavani, który zdobył w 22 meczach 18 bramek i pewnie kroczy po tytuł króla strzelców. W Milanie fenomenalnie radzi sobie młody Stephan El Shaarawy (15), a o sile Udinese Calcio decyduje nie kto inny jak nieśmiertelny Antonio Di Natale (14). W Rzymie również mają strzelców wyborowych. Daniel Pablo Osvaldo (11) oraz Erik Lamela (9) tworzą zabójczy duet w Romie, a dla Lazio bramki zdobywa Miroslav Klose (10), który na dodatek długo leczył kontuzję.
W Juventusie wypada to szalenie blado. Najlepszym strzelcem zespołu na włoskim podwórku jest obecnie Fabio Quagliarella, który zanotował co prawda siedem trafień w 22 spotkaniach, jednak aż trzy w spotkaniu z beniaminkiem i zarazem outsiderem ligi, Pescarą Calcio. Sebastian Giovinco zdobył co prawda tylko jedną bramkę mniej, jednak on częściej egzekwuje rzuty wolne, a i z karnego trafił. Po pięć trafień mają Pirlo i Vidal, ale to pomocnicy. Tyle samo bramek strzelił Vucinić, jednak z całą pewnością nie jest to wynik, którym powinien się komukolwiek chwalić. Jeszcze słabiej spisuje się Alessandro Matri, który trafił tylko cztery razy, a sytuacji stuprocentowych marnuje mnóstwo. Jest jeszcze Nicklas Bendtner… a właściwie to go nie ma – więc nie ma o czym pisać.













