We Włoszech od pięciu sezonów szuka się sposobu na detronizację Interu. Chwytano się różnych metod. Począwszy od gierek psychologicznych, na odwiedzinach w kościele skończywszy. Dalej poszedł wiceprezes AC Milan, Adriano Galliani. Ów działacz jest przekonany, że tylko dzięki magii jego drużyna ma szansę sięgnąć po scudetto. Podstawowe zaklęcie brzmi: „Ibrakadabra”!
Ibrahimović po rocznej banicji w Hiszpanii wraca tam, gdzie jego miejsce. Włochy dla Szweda to szczęśliwe miejsce. W tym kraju napastnik wypromował się tak bardzo, że sama Barcelona nie szczędziła euro i wydała na niego około 70 milionów. W stolicy Katalonii „Ibra” długo nie zagrzał miejsca. Z początku Josep Guardiola dawał Szwedowi szansę gry w pierwszym składzie, ale wraz z mijającymi miesiącami Szwed częściej trafiał na ławkę. Hiszpan nie potrafił znaleźć wspólnego języka z Ibrahimoviciem. Napastnik żalił się w mediach, że trener „Blaugrany” unika go jak ognia i on sam nie zna przyczyny. Były to sygnały, że Zlatan ma już dość Barcelony i najchętniej opuściłby Hiszpanię. A gdzie „Ibra” czuje się najlepiej? Oczywiście we Włoszech, a ściślej w Mediolanie. W ostatnich dniach okienka transferowego Ibrahimović dopiął swego i przeprowadził się do stolicy Lombardii. Wszystko byłoby krystaliczne w tej opowieści, gdyby nie fakt, że „Ibra” trafił nie do Interu, a do AC Milan.
Z Interu do Milanu
To nie pierwszy przypadek, że były gracz „Nerazzurri” znajduje swoje miejsce w zespole „Rossoneri”. Co więcej, takie transakcje często wypalają. Obecna ikona Milanu, Andrea Pirlo, w latach 1998-2000 występował w barwach Interu. Tam nie poznano się na jego talencie i po odbyciu rocznego wypożyczenia w Regginie, młody rozgrywający przeniósł się do AC Milan. Transfer okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Pirlo poprowadził swoją nową drużynę do wielu sukcesów. Rok później bezpośrednio z Interu trafił Clarence Seedorf. Holender w barwach „Nerazzurri” radził sobie całkiem nieźle, ale miał nie po drodze z prezesem Massimo Morattim. Być może, żeby utrudnić życie Holendrowi, właściciel Interu sprzedał Seedorfa do Milanu. Jednak czas znów pokazał, że „Rossoneri” ubiło na tym transferze niezły interes.
Kolejnym znanym piłkarzem był Hernan Crespo. Argentyńczyk przywdziewał barwy Interu w sezonie 2002/2003, zaś kolejny rok spędził w Chelsea. W Anglii zbyt dużo nie osiągnął, więc wrócił do Serie A, a konkretniej do Milanu. W czerwono-czarnych barwach radził sobie bardzo dobrze. Szczególnie w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie jego gole dały mediolańczykom awans do finału w Stambule. Jednak Crespo po sezonie zdecydował się na powrót do Interu, gdzie grał przez trzy następne lata. Jeśli strzelasz ponad sto bramek dla „Nerazzurri”, to nie masz prawa się przenosić do odwiecznego rywala. Na tę zasadę nie zważał Christian Vieri i w sezonie 2005/2006 przez kilka spotkań biegał po murawie, reprezentując barwy Milanu. Od tego momentu rozpoczął się regres formy tego zawodnika. Ostatnim znanym nazwiskiem, które grało dla obu klubów, to Ronaldo. Brazylijczyk na przełomie wieku był wielką gwiazdą Interu. Po azjatyckim mundialu postanowił przenieść się do Madrytu. Jego przygoda z „Królewskimi” trwała do 2007 roku, wówczas skusił go Milan. Ronaldo dla „Rossoneri” dużo nie pograł. Dużą rolę odegrały trapiące go kontuzje i po sezonie podziękowano mu za współpracę. Mariaże byłych zawodników Interu z Milanem wyglądają różnie. Jednym się udało, dla drugich okazało się to pomyłką. Jak będzie w przypadku Ibrahimovicia?










