Inter Mediolan wygrał 205. Derby della Madoninna. Zrobił to tylko z malutką pomocą Wesleya Sneijdera. Można w związku z tym zadać teraz pytanie, czy to już ten czas, kiedy zakończyło się „coś” i zawodnik powinien zrobić krok dalej… Czy to już najwyższa pora, aby reprezentant Holandii, po tym jak szturmował Półwysep Iberyjski i Apeniński, powinien spróbować swoich sił na Wyspach Brytyjskich w zespole dowodzonym przez sir Aleksa Fergusona?
Po derbowym meczu, gdy okazało się, że przynajmniej do 6 maja Mediolan będzie zdominowany przez „Niebiesko-czarnych” niewielu myślało o tym, iż Wesley Sneijder nie pomógł w tym triumfie podopiecznym Claudio Ranieriego. Zawodnik, który przez wielu powinien być uznany najlepszym piłkarzem mundialu w RPA, w derbach Mediolanu pojawił się na murawie dopiero w 76. minucie. Mimo że był gotowy do gry od pierwszej minuty, to większość spotkania przesiedział na ławce rezerwowych. Oczywistą oczywistością jest fakt, iż kontuzje w znacznym stopniu mają wpływ na przebieg kariery Sneijdera. Ale czy to nie jest znak z niebios, że należy szukać już innego miejsca do kontynuowania swojej piłkarskiej przygody?

Każdy z nas ma niejednokrotnie myśli o tym, że chce dać z siebie więcej niż może. Stara się, nie śpi po nocach, pracuje. Wszystko tylko po to, aby ktoś docenił jego starania. Wydaje się, że z piłkarzem urodzonym w Utrechcie jest podobnie. Stara się, jednak chyba już coś się w nim wypaliło. Ma najlepszy dla piłkarza wiek – 28 lat – i stoi na rozdrożu. Pozostać w stolicy Lombardii, gdzie zdobył z Interem Mediolan wszystko, co się da, czy postawić sobie nowy cel i dążyć do jego zrealizowania.
W kraju, w którym przyszedł na świat, osiągnął wszystko, co mógł. Zdobył zarówno mistrzostwo Holandii z Ajaksem Amsterdam, jak i dwukrotnie z tym samym zespołem sięgnął po Puchar Holandii. Przygoda w Hiszpanii również była owocna w sukcesy dla Holendra, który z Realem Madryt zdobył mistrzostwo Hiszpanii i Superpuchar Hiszpanii. Jednak najwięcej Wesley Sneijder osiągnął, występując właśnie w koszulce Interu Mediolan. To właśnie z klubem ze stolicy miasta mody piłkarz wygrał Ligę Mistrzów i klubowe mistrzostwo świata. Jeśli dla kogoś to mało, to warto także dodać, że zawodnik zdobył z zespołem „Nerazurrich” mistrzostwo Włoch, dwukrotnie Puchar Włoch i Superpuchar Włoch. Pracowity jak mrówka, waleczny jak lew i wytrwały jak niedźwiedź w dążeniu do celu. Te cechy pozwoliły mu osiągnąć sukces, jakim było zdobycie srebrnego medalu na mistrzostwach świata w 2010 roku.
Nie można nie dostrzec, że Inter jest teraz w formie, w jakiej nie był od dwóch miesięcy. Wszystko to za sprawą Claudio Ranieriego. Rodowity rzymianin stworzył drużynę na swój sposób i jak dotąd nie ma w niej miejsca dla Wesleya Sneijdera. Można oczywiście gdybać, że piłkarz jest już zdrowy i szybko wkomponuje się w nową koncepcję 60-letniego trenera i powróci ten dawny blask. W głębi duszy to jednak oszukiwanie samego siebie.











