Przed kilkoma dniami dość niespodziewanie Massimo Moratti postanowił, że mimo wcześniejszych zapowiedzi zwolni Ranieriego, a w jego miejsce powoła całkowicie nieznanego szkoleniowca mediolańskiej primavery. No właśnie, kim zatem jest młody Andrea Stramaccioni?
O piłkarskiej karierze 36-letniego Włocha nie ma co się rozpisywać, bo nie bardzo jest o czym. Nowy trener Interu swą karierę rozpoczynał w Bologny w sezonie 1994/1995 i… tam też ją skończył jeszcze w tym samym sezonie. W kontynuowaniu przygody z futbolem przeszkodziła mu poważna kontuzja kolana. Mimo to 19-letni wówczas Włoch się nie załamał i postanowił, że z piłką nożną się nie rozstanie, a swych sił spróbuje już jako trener.
Czy skądś to znamy? Zdecydowanie tak, chociaż z trochę innym scenariuszem. Chodzi oczywiście o Jose Mourinho, któremu gra na boisku niezbyt się powiodła, dlatego obrał sobie inny cel, równie mocno związany z futbolem. Sytuacja Portugalczyka od Włocha różni się o tyle, że „The Special One” karierę mógł spokojnie kontynuować, ale zrezygnował, bo… powiedzmy, że nie było mu to pisane. Teraz Stramaccioni przez wielu nazywany jest nowym Mourinho Interu Mediolan. Ale czy aby na pewno to porównanie jest trafne? Zestawiając kluby, w których obaj panowie zaczynali swe profesjonalne kariery, można odstąpić od tej opinii. Trener „Królewskich” zaczynał bowiem w można by stwierdzić malutkim w porównaniu z Interem portugalskim Porto. Co prawda, Portugalczyk swą drużynę wyprowadził na drogę wielkiej sławy i chwały, ale na pewno nie miał na sobie takiej presji, z jaką pracuje dziś Stramaccioni. Temperament, charakter, zachowanie? Zdecydowanie odmienne u młodego Włocha oraz u stanowczego i aroganckiego Jose. Jedyne, co można przypisać do podobieństw u tych trenerów, to misja, której podjęli się w klubie z Mediolanu. Mourinho wyszedł z tego zwycięsko, wyprowadzając kolejny zespół w swej karierze na szczyt. Czy również 36-letni Włoch wyjdzie z tego z twarzą? Zobaczymy… Co by jednak nie mówić, urzędujący teraz w Madrycie Portugalczyk na pewno zaciera ręce po zwolnieniu Ranieriego, którego żartobliwie nazywał dziadkiem i którego, jak sobie przypomnimy, zdecydowanie odradzał władzom „Nerazzurri”.
Więcej wspólnego niż z Mourinho Stramaccioni ma z bezpośrednim wrogiem Portugalczyka, a więc Katalończykiem Pepem Guardiolą. Młody Włoch podobnie jak Hiszpan ma bardzo dobre stosunki z młodzieżą i już zdążył zapowiedzieć rychłe powołania do pierwszej drużyny wyróżniających się zawodników rezerwy. Warto odnotować w tym miejscu osiągnięcia, które Stramaccioni miał z młodzieżą. Włoch najpierw w wieku 29 lat został szkoleniowcem jednej z młodzieżowych drużyn Romy, z którą odnosił na tyle duże sukcesy, że postanowił wyrobić sobie licencję trenerską drugiej kategorii, pozwalającą mu na trenowanie w Serie B. Po kolejnych udanych latach w stolicy postanowił przenieść się do Mediolanu. Z młodzieżą z Interu spisywał się równie znakomicie, a wisienką na torcie z pewnością była dla Stramaccioniego i całej drużyny primavery wygrana w NextGen Series, nazywanej potocznie Małą Ligą Mistrzów. Co ciekawe, dzień po rozgrywanym w Londynie finale, w którym młodzież Interu pokonała w karnych Ajax, do Stramaccioniego zadzwonił Moratti, proponując posadę pierwszego trenera Interu, tym razem już tego dorosłego. Statystyki Włocha ukazujące jego pracę z młodzieżą we wszystkich prowadzonych klubach są znakomite. W ciągu dziewięciu lat pracy zdobył ze swoimi drużynami aż dziesięć tytułów, nic więcej zatem dodawać nie trzeba… Jeśli kogoś jednak sama praca z dzieciakami nie przekonuje, warto spojrzeć na debiut Włocha w Serie A i trenerski nos, jakim się wykazał. Jeszcze przed meczem Stramaccioni zapewnił, że do składu wróci pomijany przez Ranieriego Zarate. Argentyńczyk odwdzięczył się bardzo ważną bramką na 4:2.










