Za nami już siedem kolejek Serie A, selekcjoner „Squadra Azzurra” miał więc sporo materiału do przemyśleń przed kolejnymi meczami eliminacji do mistrzostw świata, które w 2014 roku będą rozgrywane w Brazylii. W pierwszych wrześniowych starciach kwalifikacyjnych podopieczni Cesare Prandellego uciułali zaledwie cztery oczka. Delikatnie rzecz ujmując – jak na wicemistrzów Europy z pewnością nie jest to wynik powalający na kolana. W związku z tym inny scenariusz niż komplet punktów w spotkaniach z Armenią oraz Danią jest nie do przyjęcia dla wymagających kibiców reprezentacji Italii na Półwyspie Apenińskim. Tym razem postanowiliśmy w punktach wyszczególnić to, co dobre i złe w zespole czterokrotnych mistrzów świata.
Taktyka jest okej?
Wielu z was czytających te wypociny może uznać, że wymyślenie taktyki na mecz z Armenią jest tak proste jak ubicie kogla-mogla z kilku jajek. Jednak jeśli się dobrze przyjrzeć kadrze z Kaukazu Południowego, to wbrew pozorom nie musi to być takie trywialne, jak wygląda na pierwszy rzut oka. Plusem powołanej przez Prandellego drużyny jest to, że kilku graczy jest w naprawdę dobrej formie. Przynajmniej taki wniosek można wysunąć po kilku ostatnich pojedynkach, co dostrzegają również włoscy żurnaliści. Andrea Ranocchia jest chyba w najlepszej dyspozycji od kilku miesięcy. Chociaż nie można brać pod uwagę derbów Mediolanu, bo akurat ten mecz zawodnikowi Interu nie wyszedł. Aczkolwiek powołanie trafiło do obrońcy „Nerazzurrich” jeszcze przed starciem, więc my również oceniamy wcześniejsze spotkania. W nich zawodnik grał dobrze, aby nie powiedzieć, że bardzo dobrze, na tle swoich kolegów z zespołu.
Oprócz wychowanka Perugii w ostatnim czasie głośno zrobiło się także o „Faraonie”. Nie o tym, którego znacie z egipskich piramid, ale o tym, którego kojarzycie z występów w zespole „Czerwono-czarnych”. Stephan El Shaarawy, bo o nim mowa, w słabym Milanie jest wiodącą postacią. Gol w Lidze Mistrzów i cztery trafienia w Serie A musiały być dostrzeżone przez selekcjonera. Czy zawodnik odpłaci się trenerowi kadry zaufaniem, to się okaże. Taktyka Italii na najbliższe mecze na pewno nie będzie oparta na słynnym catenaccio. Niewątpliwie jednak defensywa będzie solidna niczym tama Naga Hammadi na rzece Nil.
Kto będzie trequartistą?
Trequartista to piłkarz, na którego zespół rywali zwraca szczególną uwagę. Prowadzi grę, jest rozgrywającym i przez jego nogi przechodzi większość akcji ofensywnych. Obecnie w reprezentacji Włoch jest kilku graczy, którzy mogą występować na tej pozycji. Przede wszystkim trzeba wyróżnić Sebastiana Giovinco, który niezależnie od tego, czy gra przeciwko Sienie czy Fiorentinie, daje z siebie wszystko. Oprócz zawodnika „Juve” na tej pozycji może występować również Montolivo. Za zawodnikiem „Starej Damy” przemawia jednak to, że jest piłkarzem wszechstronniejszym i w ustawieniu 4-3-1-2 może nierzadko być fałszywym pomocnikiem. W meczu z Danią na pewno będzie to zaletą ekipy z południa Europy, bo Cesare Prandelli, zmieniając w swoim składzie ustawienie kilku graczy, może zainicjować mętlik w głowie opiekuna reprezentacji Danii.










