Liga włoska od kilku dobrych lat znajduje się na linii pochyłej. Serie A zdążyła już stracić jedno miejsce w Lidze Mistrzów na rzecz Bundesligi. W ostatnim czasie zaczęła również tracić swoje największe gwiazdy. Podczas trwającego okienka transferowego Półwysep Apeniński opuścił już Javier Pastore, a niedługo podobny los spotka Wesleya Sneijdera. Niestety, zawodnicy takiego formatu szerokim łukiem zaczęli omijać Italię.
Lato 2009 roku. Wówczas Włochy opuszczały dwie największe gwiazdy Serie A: Kaka oraz Zlatan Ibrahimović. Obaj zawodnicy wybrali grę w Hiszpanii. Ich kariery na Półwyspie Iberyjskim nieco wyhamowały. Szwed po rocznym pobycie w Barcelonie wrócił do Mediolanu, a Kaka więcej czasu spędza poza boiskiem niż na nim. W tym roku sytuacja jest analogiczna. Ze swoich klubów odchodzą Javier Pastore oraz Wesley Sneijder. Argentyńczyk trafił do PSG, a Holender jest bliski podpisania kontraktu z Manchesterem United bądź jak kto woli United. Kto przejmie ich status na Półwyspie Apenińskim? Na pewno nie należy się spodziewać, by któraś z drużyn zdecydowała się wyłożyć ponad 30 milionów euro na zakup zawodnika z głośnym nazwiskiem.

Cały lipiec trwała telenowela pod tytułem „Aguero w Juventusie”. Włodarze „Starej Damy” niemal przez miesiąc licytowali się z właścicielami Atletico oraz menedżerem piłkarza. Kiedy wydawało się, że obie strony wreszcie doszły do porozumienia, do gry wszedł Manchester City. Angielski klub pożarł turyńczyków niczym rekin płotkę. Szejkowie zapłacili za Argentyńczyka niebagatelne pieniądze, a on sam wynegocjował kontrakt rzędu 200 tysięcy funtów tygodniowo. Skończyły się czasy, kiedy na Półwyspie Apenińskim obracało się takimi kwotami. Włoskie kluby pomne casusów Parmy oraz Lazio przestały inwestować duże pieniądze na transfery. Na początku XXI wieku oba zespoły kupowały świetnych zawodników za niebagatelne kwoty. Ich właściciele pozadłużali się, licząc na rekompensatę w postaci triumfów na arenie międzynarodowej. Biznes okazał się ryzykowny. Ostatecznie Parma zbankrutowała, a Lazio znalazło się na granicy upadku. Obecnie, gdy włoski klub kupi piłkarza za około 20 milionów euro, to transfer jest nazwany hitem. Dziesięć lat temu takie kwoty były na porządku dziennym.
Ostatnie lata udowodniły, że włoskie kluby nie stanowią o sile w Europie. Wysokiej klasy zawodnik nie chce przechodzić do zespołu, w którym nie ma szans na triumf w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy. Swego czasu Cesc Fabregas był kuszony przez mediolańskie kluby. Hiszpan w Arsenalu nie odniósł żadnego międzynarodowego sukcesu. Teraz potrzebuje klubu, który mu to zapewni. Takim jest właśnie Barcelona, a takimi nie są ani Inter, ani Milan. Kibice „Rossoneri” łudzą się, iż Misterem X (gwiazda, która ma przyjść do Milanu pod koniec okienka transferowego) zostanie właśnie Cesc Fabregas. Niestety, tę informację należy włożyć między bajki. Bardziej prawdopodobne jest nazwisko Montolivo. Z całym szacunkiem do włoskiego pomocnika, jemu jest bardzo daleko do klasy Hiszpana.










