Kiedy niespełna miesiąc temu rozważałem szanse włoskich drużyn w europejskich pucharach, nie byłem optymistą. Spodziewałem się, że calcio może mieć w Europie spore problemy. Nie przypuszczałem jednak, że drużynom z Serie A powiedzie się aż tak źle.
Mimo wszystko zacznę jednak od całkowicie zasłużonych pochwał. Te należą się Napoli, które co prawda odpadło w 1/16 finału Ligi Europejskiej, ale w dwumeczu z hiszpańskim Villarrealem zaprezentowało się bardzo dobrze. Szkoda meczu rewanżowego, w którym piłkarze z Neapolu przegrali 1:2, choć na tę porażkę nie zasłużyli. Podopieczni Waltera Mazzariego po raz kolejny udowodnili, że mogą już z powodzeniem walczyć ze zdecydowaną większością europejskiej czołówki. Trener neapolitańczyków oszczędzał Edisona Cavaniego przed ważnym meczem z Milanem. Skutek był taki, że Napoli przegrało oba spotkania. I na co było kombinować? Nie ma co ukrywać, że Urugwajczyk przewyższa poziomem swoich kolegów z drużyny. W drugiej połowie rewanżowego spotkania z Villarrealem już zagrał, a podczas niej trafił w słupek, a uderzenie z przewrotki przeleciało tuż ponad bramką. Do szczęścia niby brakło bardzo niewiele, a jednak Napoli pożegnało się z rozgrywkami. Jesienią zagra prawdopodobnie przeciwko najlepszym klubom Europy w Lidze Mistrzów. Tam też powalczy… jeśli do zespołu przyjdzie jeszcze ze trzech Cavanich.

Czas na Champions League. Wielu fanów calcio liczyło pewnie po cichu na powtórzenie sukcesu Interu z zeszłego roku. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. AC Milan jest liderem Serie A i niewiele wskazuje na to, aby ktoś miał mu tę pozycję w najbliższym czasie odebrać. W Lidze Mistrzów tego zespołu już nie ma. Na szczęście. Szkoda by było, gdyby oczy piłkarskiego kibica musiały po raz kolejny oglądać takie „widowisko”, jak to z udziałem Gennaro Gattuso czy Mathieu Flaminiego. Chociaż nie, w rewanżu krewkiego Włocha na boisku już nie było, został zawieszony. I co z tego wynikło? Ano tylko to, że bez niego na boisku drużyna Allegriego była drużyną bez jakiegokolwiek wyrazu. To ja już wolę Gattuso, przynajmniej coś w tym Milanie się wtedy dzieje, a nie tylko klepanie się po plecach po kolejnej nieudanej akcji. Ja rozumiem, że nie mogła zagrać połowa podstawowego składu, bo kontuzje, bo zawieszenia, bo już wcześniej w LM się występowało. Ale czy naprawdę musiało to wyglądać aż tak źle?
Nad Romą nie ma się co pastwić. W klubie z Wiecznego Miasta dzieje się bardzo źle. Odszedł co prawda skłócony ze sporą częścią piłkarzy Claudio Ranieri, człowiek, który od dwunastu lat nie potrafi wygrać żadnego poważnego trofeum. Zastąpił go Vincenzo Montella. Na rewanżowy mecz z Szachtarem drużyna przystępowała już pod wodzą nowego szkoleniowca, lecz pojedynek ten zakończył się klęską nie mniejszą niż trzy tygodnie temu. Bo czy podzielony zespół do zwycięstw może poprowadzić człowiek, który jest kolegą uważającego się w Romie za pana i władcę Francesco Tottiego? Odpowiedź jest bardzo prosta – nie. To nie może się udać. W chwili, gdy wszystkim w klubie powinno zależeć na jak najlepszej prezentacji, bo lada dzień zespół może przejąć nowy inwestor (na którego miejscu mocno bym się zastanowił), drużyna zawodzi na każdym kroku. Oryginalnie, prawda? Mam tylko nadzieję, że z Romy odejdzie Mirko Vucinić. Czarnogórca jest mi po prostu szkoda. A co do Szachtara – Ukraińcy mogą w tej edycji Ligi Mistrzów jeszcze nieźle namieszać.










