Walka o scudetto rozpoczęła się na dobre. W tym sezonie o główny triumf walczą drużyny: Romy, Interu i Milanu. Na dzień dzisiejszy na szczycie tabeli jest drużyna Mourinho z przewagą jednego punktu. Na szczęście futbol to rzecz nieprzewidywalna i czarne nie zawsze okazuje się czarne…
Niektórzy mogą zapytać, czy Interowi i jego piłkarzom ta sama śpiewka już się nie znudziła. Mało tego, że od czterech lat wygrywają ligę, to jeszcze w tym sezonie z piedestału nie zeszli od ósmej kolejki Serie A. Z początku rozgrywek objawieniem była Genoa, ale po siódmej serii spotkań systematycznie spadała w dół. Jednak kto ferowałby ostateczny układ tabeli, kiedy do rozegrania zostało ponad 30 spotkań? „Nerazzurri” chcieli jak najszybciej objąć prowadzenie i ciągnąć je do końca sezonu. Tak naprawdę nikt nie potrafił się przeciwstawić silnej drużynie z Mediolanu. A jak już doszło do potknięcia, to pozostałe drużyny też traciły punkty.
Inter Mediolan – niewiadoma przyszłość
Zgodnie z założonym planem, Inter mknie do przodu we wszystkich rozgrywkach. O ile przy bezpiecznej przewadze punktowej takie okoliczności były całkiem pozytywne, teraz ta zaleta może przesądzić o zdobyciu scudetto. Piłkarze Mourinho muszą przyzwyczajać się do rozgrywania dwóch meczów tygodniowo. Po najbliższym spotkaniu Serie A z Bologną czeka ich rewanż Ligi Mistrzów. Następnie rozegrają w ciągu siedmiu dni dwa spotkania z ekipą Prandellego i 17 kwietnia odbędzie się historyczna potyczka z Juventusem. Do końca sezonu mediolańczycy mają stosunkowo łatwy ligowy terminarz. Zdrowy rozsądek mówi, że zarówno w Pucharze Włoch, jak i Lidze Mistrzów Inter pokona swoich rywali i awansuje do następnej fazy rozgrywek . To z kolei wiąże się z następnymi meczami w środku tygodnia. Pozornie korzystne wyniki w obu pierwszych meczach (1:0 z Fiorentiną, 1:0 z CSKA) w wyjazdowych rewanżach mogą kosztować znacznie więcej sił niż się wydaje. Mimo ciężkich najbliższych tygodni są też plusy. Do tych należy na pewno fakt, że poważniejsze urazy omijają z daleka drużynę trenera określanego jako „The Special One”. W meczu przeciwko „Krasnoarmiejcom” lekkiego urazy doznał Sneijder. Ponadto wszyscy kluczowi piłkarze są zdrowi i zdolni do pełnego poświęcenia. Wydaje się, że do kadry powróci niepokorny Balotelli, który w końcu przeprosił równie krnąbrnego trenera.
Kłopot bogactwa lub konflikt racji równorzędnych z pewnością nie daje spać po nocach Mourinho. Jednak wyjście wydaje się jasne. Jeszcze nikt tak jak Portugalczyk nie był zdeterminowany do sięgnięcia po Puchar Europy. Teraz jest on tego bardzo bliski. Znając charakter szkoleniowca, jego drużyna będzie zaciekle walczyła na wszystkich trzech frontach. A to może kosztować ogromną cenę – porażkę w każdych rozgrywkach. Szanse Interu na sięgnięcie po scudetto oceniam na 45%.
AS Roma – Ranieri Juliuszem Cezarem
„Wilki” ostatni raz wywalczyły coś dwa lata temu. To coś nazywa się Coppa Italia. Zwycięstwa w lidze rzymianie byli bardzo blisko już w poprzednim sezonie. Wtedy ich strata do Interu wyniosła trzy punkty. Teraz jest to jeden punkt…i dość kolorowa przyszłość. Kalendarz do końca sezonu przewiduje gry z drużynami poniżej 10. miejsca w tabeli. Z siedmiu spotkań tylko dwa mogą być kłopotliwe. Spotkanie z Sampdorią na własnym stadionie ostatniej niedzieli kwietnia i wielkie Derby della Capitale tydzień wcześniej. Podopieczni Ranieriego również występują w Pucharze Włoch. Pierwszy mecz wygrali pewnie 2:0. Rewanż 14 kwietna na Stadio Fruli w Udine. W tym sezonie ich przeciwnicy spisują się zacznie poniżej średniej, jednak Coppa Italia stanowi dla nich jedyną przepustkę do gry w Europie. Sytuacja kadrowa rzymian jest bardzo dobra. Do składu powrócił „Książę Rzymu” i rozegrał końcówkę w ostatnim meczu ligowym. Najlepszy strzelec-legenda będzie w pełnej dyspozycji na decydującą końcówkę rozgrywek.










