Jeden z dwóch ostatnich meczów w grupie D. Pewna awansu Chorwacja zmierzyła się z wciąż liczącą się w walce o awans Islandią. Po zaciętej walce Chorwacja pokonała Islandię 2:1 i z kompletem punktów melduje się w kolejnej rundzie
Emocji jak na lekarstwo
Trener drużyny z Półwyspu Bałkańskiego, Zlatko Dalić, postanowił posadzić na ławce piłkarzy zagrożonych absencją w najbliższych meczach. Dlatego od pierwszych minut wśród rezerwowych znaleźli się między innymi: Brozović, Mandżukić, Rakitić i Rebić.
Mimo rezerwowego składu, Chorwaci od początku prezentowali wysoki poziom. Grając atakiem pozycyjnym, szanowali piłkę, starając się skonstruować dogodną dla siebie okazję.
Islandczycy natomiast postawili na szybkę grę z kontrataku. Szukali najprostszych rozwiązań, by jak najszybciej wyekspediować piłkę pod bramkę strzeżoną przez Kalinicia. Słowem, obie ekipy grały tak jak można było się tego spodziewać.
Mecz początkowo toczył się w dość szybkim tempie. Żadnej z drużyn nie można było zarzucić braku zaangażowania, mimo to po pierwszych intensywnych minutach z biegiem czasu emocje opadały, a na boisku działo się coraz mniej. Pierwszy raz zagrozić bramce udało się Islandczykom. W 29. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka minęła jednak słupek o dobre kilka metrów. Był to jednak dla wyspiarzy sygnał do ataku, którzy pierwszy raz w tym meczu przejęli kontrolę nad grą, zamykając Chorwatów w ich własnym polu karnym. Niestety jedynym efektem był strzał z wolnego wprost w Kalinicia.
Islandia była ewidentnie uskrzydlona swoją postawą. Szybkie kontry często kończyły się wywalczeniem rzutów rożnych bądź autów, które przy dalekich wyrzutach sprawiały problemy chorwackim defensorom, którzy gubili krycie.
Chorwaci mieli również problemy w grze w ofensywie. Pierwszy i jedyny strzał w pierwszej połowie drużyna Zlatko Dalić oddała dopiero w 40. minucie, ale piłka po uderzeniu Modricia nie zmusiła bramkarza Islandii do interwencji.
W samej końcówce pierwszej połowy Islandczycy jeszcze przycisnęli i mieli dwie dobre okazje do zdobycia gola. Mimo tego do szatni piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.
Trzy gole i emocje do samego końca
Początkowo druga połowa nie przyniosła wyczekiwanych emocji. Żadna ze stron nie rzuciła się na przeciwnika. Podobnie jak w pierwszej części spotkania, Chorwaci szybko zdominowali grę. Jednak tym razem przyniosło to efekt. Najpierw Badelj niesygnalizowanym strzałem zza pola karnego trafił wprost w poprzeczkę, a chwilę później idealnie wykończył akcję Perisicia, wyprowadzając Chorwację na prowadzenie.











