Islandczycy sprawili sensację na poprzednich mistrzostwach Europy, gdy dotarli do ćwierćfinału rozgrywek. Dwa lata później byli już jednak jednym z rozczarowań mistrzostw świata w Rosji. Teraz ostatnią szansą na awans do przyszłorocznego Euro jest mecz barażowy z Węgrami.
Nie da się oszukać czasu. Starzejąca się z każdym rokiem reprezentacja Islandii musiała w końcu dojść do punktu granicznego. Jej najważniejsi zawodnicy już podczas europejskich mistrzostw we Francji w 2016 roku zaliczali się do grona doświadczonych piłkarzy. Teraz kilka czołowych postaci staje przed szansą awansu na zapewne swój ostatni wielki turniej.
Droga do finału kwalifikacji o przyszłoroczne mistrzostwa Europy była mocno wyboista. Islandczycy zajęli dopiero trzecie miejsce w swojej grupie eliminacyjnej, ustępując Francji i Turcji. Do play-offów awansowali więc dzięki wynikom w Lidze Narodów. W półfinale kwalifikacji wygrali co prawda 2:1 z Rumunią, ale to rywale kontrolowali grę. Jednak to skuteczność pod bramką przeciwnika, a nie posiadanie piłki przesądza o zwycięstwach.
Rewelacja
Reprezentacja Islandii na poprzednich mistrzostwach kontynentu była prawdziwą rewelacją. W fazie grupowej Islandczycy pokonali Austriaków oraz zremisowali z Portugalią i Węgrami. Po zajęciu drugiego miejsca w grupie zmierzyli się w 1/8 finału Euro z faworyzowanymi Anglikami, pokonując ich 2:1. Islandia zakończyła swoją przygodę z turniejem na ćwierćfinale, gdy lepsi okazali się późniejsi finaliści, czyli Francuzi.
https://www.youtube.com/watch?v=fCFpWNPZSTo
O wyczynie islandzkiej kadry mówiła wówczas cała Europa. Oczywiście szczególnie dumni z osiągnięć swoich ulubieńców byli Islandczycy, stąd drużynę powracającą z Francji witało w Rejkiawiku kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Dwa lata później nie było już tak różowo. Islandia na mundialu nie wyszła z grupy, a na dodatek zajęła w niej ostatnie miejsce. Trzeba przyznać, że podopieczni Heimira Hallgrímssona trafili na wyjątkowo mocnych rywali: Chorwację, Argentynę i Nigerię. Trudno mieć więc pretensje chociażby o porażkę z późniejszymi finalistami turnieju. Sam selekcjoner uznał jednak, że wyczerpała się formuła jego pracy z reprezentacją, a rozczarowania jego decyzją nie kryli działacze islandzkiej federacji.
Nowy trener, stary skład
Islandzki Związek Piłki Nożnej (KSI) uznał, że reprezentację po Hallgrímssonie powinien przejąć zagraniczny fachowiec. Wszak to szwedzki trener Lars Lagerback tak naprawdę stworzył kadrę, która osiągała sukcesy we Francji, a następnie pojechała na mundial w Rosji. KSI ponownie postawiło więc na szkoleniowca ze Szwecji. Od ponad dwóch lat Islandię prowadzi Erik Hamren, mający na swoim koncie między innymi zdobycie mistrzostwa Norwegii oraz Danii.
To właściwie jedyna poważna zmiana personalna w islandzkiej kadrze. Ponadto już po mistrzostwach we Francji pożegnał się z nią Eidur Gudjohnsen. Były napastnik Chelsea czy Barcelony z racji wieku nie był już jednak czołową postacią w reprezentacji. Tym samym trzon islandzkiej drużyny stanowią zawodnicy pamiętający zwycięski bój z Anglikami.










