Piłkarze Interu Mediolan pojechali na gorący teren do Sardynii. Wydawało się, że wywiezienie stamtąd trzech punktów jest rzeczą niemożliwą. Mistrzowie Włoch stanęli na wysokości zadania i skromnie pokonali Cagliari.
Cagliari na własnym terenie jest niezwykle groźne. Swoim przeciwnikom zawsze stawia twarde warunki. Liczył się z tym Rafa Benitez i ustawił Inter defensywnie. „Nerazzurri” nie ruszyli na rywali od pierwszych minut, lecz cofnęli się i nastawili na rozbijanie ataków Cagliari. Przez to początek meczu nie przyprawił nas o wypieki na twarzy. Sardyńczycy próbowali przeprowadzać akcje ofensywne, ale obrona gości nie pozwalała im nawet na krótki pobyt w polu karnym. Pierwszy godny odnotowania atak był autorstwa Interu. W 24. minucie Coutinho świetnie przyjął piłkę metr przed polem karnym gospodarzy i bez zastanowienia uderzył w kierunku bramki. Strzał był na tyle słaby, że bez problemów złapał piłkę Agazzi. Odpowiedź przyszła kilka minut później. Z rzutu wolnego z około 30 metrów strzelał Cossu, lecz futbolówka odbiła się od górnej części poprzeczki i wyszła za bramkę. Cagliari nie przestawało atakować. W 36. minucie znów z dystansu strzelał Cossu, ale tym razem piłka minęła słupek, który asekurował Julio Cesar. Lepsza okazja przyszła 240 sekund później. Ten sam zawodnik otrzymał piłkę z prawego skrzydła i z 16 metrów mocno uderzył w kierunku bramki strzeżonej przez Brazylijczyka. Strzał po raz kolejny okazał się niecelny. W 39. minucie Inter otrzymał gwiazdkę z nieba. Tak należy określić gola zdobytego przez Samuela Eto’o, gdyż obraz gry nie zapowiadał tak rychłego wyjścia na prowadzenie przez zespół gości. Wesley Sniejder zaabsorbował uwagę dwóch obrońców i podał piłkę do niepilnowanego Kameruńczyka. Napastnik przełożył futbolówkę na swoją lepszą nogę i oddał precyzyjny strzał obok interweniującego Agazziego. W pierwszej połowie częściej atakował zespół Cagliari, ale przewrotnie Inter wyszedł na prowadzenie.
Pierpaolo Bisoli w szatni swojej drużyny musiał użyć wielu mocnych słów, gdyż gospodarze wyszli na drugą połowę bardzo zmotywowani. Już w 47. minucie mieli znakomitą sytuację, aby wyrównać. Spod opieki uwolnił się Nene, oddał silny strzał w kierunku bramki. Świetnym refleksem popisał się Julio Cesar, ale piłka po jego wybiciu wpadła wprost pod nogi Matriego. Napastnik bez zastanowienia uderzył futbolówkę, a ta znów została obroniona przez Brazylijczyka. Były to interwencje naprawdę wysokiej klasy. Odpowiedź Interu przyszła natychmiast. Samuel Eto’o rozpoczął taniec z piłką z lewej strony pola karnego, który zakończył strzałem w długi róg Agazziego. Golkiper gospodarzy w tej sytuacji spisał się bez zarzutów. Dalsza część meczu toczyła się wokół chaotycznych ataków Cagliari, które rzadko kończyły się celnym strzałem. W 76. minucie dośrodkowanie Contiego o mały włos nie zaskoczyło Julio Cesara. Wrzucona piłka zatańczyła na poprzeczce bramki i wylądowała pod nogami Matriego. Napastnik był tak zaskoczony prezentem, że nie zdołał zrobić z niego użytku. Ostatecznie Interowi udało się wywieźć cenne trzy oczka z gorącej Sardynii, choć sprawiedliwym wynikiem byłby podział punktów.










