W Mediolanie króluje Inter! Podopieczni Jose Mourinho dali Milanowi surową lekcję futbolu. Mimo że większość meczu grali w osłabieniu, to potrafili wypunktować rywali. Nawet znajdujący się w wielkiej formie Ronaldinho nic nie wskórał. Co więcej, Brazylijczyk stał się antybohaterem spotkania nie wykorzystując w ostatniej minucie rzutu karnego. Po tym meczu sprawy mistrzostwa Włoch wydają się rozstrzygnięte.
Derby della Madonnina rozpoczęły się od mocnego uderzenia ze strony Interu. Podopieczni Jose Mourinho lepiej „weszli” w mecz. Już w 3. minucie na strzał z ponad 25 metrów zdecydował się Wesley Sneijder, a piłka minimalnie minęła spojenie słupka z porzeczką bramki Didy. W odpowiedzi świetnym rajdem popisał się Luca Antonini. Jego dośrodkowanie trafiło do Borriello, który uderzył bardzo niecelnie. Po chwili znów milaniści znaleźli się w opałach. W sytuacji sam na sam z brazylijskim bramkarzem stanął Sneijder, lecz Dida wykazał się znakomitym instynktem. Jednak w 10. minucie golkiper „Rossonerich” nie miał już nic do powiedzenia. Zagranie Pandeva z głębi pola trafiło wprost pod nogi Diego Milito, który niczym rasowy egzekutor pokonał Didę. Trzeba zaznaczyć, że spory udział przy tej bramce miał… Ignazio Abate. Jego nieudolne wybicie piłki utorowało Argentyńczykowi drogę do strzelenia gola. Milan natychmiast zabrał się za odrabianie strat, lecz ich ataki były rozbijane przez rosłych obrońców. Inter wychodził z kontry i w 15. minucie o mało nie skończyło się zdobyciem drugiej bramki. Znów w roli głównej wystąpił Diego Milito, lecz tym razem jego uderzenie zostało skutecznie sparowane przez Brazylijczyka.
W 26. minucie doszło do dość kuriozalnej sytuacji. Lucio otrzymał żółtą kartkę za symulowanie, co spotkało się z oczywistym niezadowoleniem zawodników w czarno-niebieskich strojach. Wyraz swojej dezaprobaty dał Wesley Sniejder, który zaczął ironicznie bić brawo sędziemu. Gianluca Rocchi nie wahał się ani przez chwilę i pokazał Holendrowi czerwoną kartkę. Tą decyzją bardzo niepocieszony był prezes Interu, Massimo Moratti, który niczym rażony piorunem podskoczył ze zdenerwowania. Od tej pory zawodnicy Milanu zaczęli śmielej atakować. Jednak nadal świetnie dysponowana linia obrony Interu nie pozwalała im na dłużej zagościć w polu karnym. W 39. minucie rzut wolny z odległości około 25 metrów wykonywał Andrea Pirlo, ale piłka po jego strzale tylko odbiła się od muru i wyszła na rzut rożny. Do przerwy Inter po niezłej grze prowadził 1:0, lecz „Rossoneri” nie planowali tak prędko złożyć broni.
Druga część meczu rozpoczęła się od ataków Milanu. W 47. minucie świetnie uderzał głową, wprowadzony po przerwie, Clarence Seedorf, ale świetnie spisał się też Julio Cesar. Nie minęło nawet 60 sekund, a w znakomitej sytuacji znalazł się Ronaldinho. Brazylijczyk złożył się do woleja, a piłka po jego strzale minimalnie minęła prawy słupek bramki Interu. „Nerazzurri” byli dość zaskoczeni tymi atakami. Nie zamierzali jednak zmieniać stylu gry i cierpliwie czekali na swoje okazje. Taka nadarzyła się w 55. minucie. Na rajd z piłką zdecydował się Diego Milito, lecz gdy znalazł się na czystej pozycji, oddał słaby strzał lewą nogą i Dida pewnie wyłapał futbolówkę. W 59. minucie przed szansą stanął Borriello, ale jego strzał głową minął bramkę Interu.










