Inter Mediolan pokonał 2:1 Fiorentinę w meczu szóstej kolejki ligi włoskiej. Wszystkie gole padły w niezwykle ekscytującej pierwszej połowie. W drugiej części po czerwonej kartce dla Rodrigueza spotkanie straciło na jakości, ale nie zabrakło równie ciekawych zagrań.
Ostatnie spotkanie szóstej kolejki ligi włoskiej było prawdziwym hitem. Spotkały się drużyny Interu i Fiorentiny i zgotowały swoim fanom bardzo ciekawe widowisko. Mimo że jako pierwsi z atakami ruszyli goście, to groźniejsze sytuacje stworzyli sobie szybciej gospodarze. Strzały Coutinho i Cambiasso były jednak niecelne, ale uderzenie szczególnie tego drugiego było najwyższej klasy. W 16. minucie po kolejnej ofensywnej akcji Interu, a konkretnie Coutinho, który szalał na prawym skrzydle, sędzia podyktował rzut karny. „Jedenastka” została przyznana za dotknięcie piłki ręką przez obrońcę. Diego Milito okazał się skutecznym wykonawcą i bardzo szybko mieliśmy prowadzenie mediolańczyków, którzy byli bardzo dobrze usposobieni od samego początku meczu.

Dosłownie sekundy po golu Milito stanął przed szansą podwyższenia rezultatu. Argentyńczyk fantastycznie zgasił piłkę po podaniu lobem od Cassano. Przerzucił sobie futbolówkę nad zdezorientowanym defensorem i huknął jak z armaty. Piłka odbiła się jednak od poprzeczki i wyleciała w pole karne. Tam z dobitką nie zdążył już Coutinho i wciąż było tylko 1:0. Po tej sytuacji przejęła inicjatywę Fiorentina i wówczas byliśmy świadkami popisów duetu Ljajić – Jovetić. Napastnicy zaprezentowali próbkę swoich wysokich możliwości, odgrywając sobie nie raz, nie dwa piłkę na pamięć. Nic dziwnego, że zespół z Florencji nie zdecydował się sprzedać atakującego z Czarnogóry. Ten piłkarz to prawdziwy skarb zespołu, co udowadnia w każdym spotkaniu.
Inter uciekał się do kontrataków. Robił to w niesamowity sposób. Szybkość, z jaką piłkarze gospodarzy przechodzili przez prawie całe boisko, naprawdę zaskakiwała. Gdyby jeszcze tylko Milito był bardziej skuteczny, mogło być zdecydowanie więcej niż 1:0 po 30 minutach. Czego nie udało się zrobić Milito, dokonał w 34. minucie Cassano. Włoch wykorzystał fantastyczne prostopadłe podanie Coutinho i nie dał szans w starciu sam na sam z Viviano. Strzelił mocno, precyzyjnie w krótki róg bramki i trybuny San Siro wybuchnęły z radości po golu. Antonio nie pozostało nic innego, jak pokłonić się publiczności i podziękować za gorący doping.
Fani skandowali radośnie nazwę swojego ukochanego klubu aż do 40. minuty. Wówczas to ucichli zaskoczeni obrotem wydarzeń. David Pizarro sprawił, że zrobiło się zdecydowanie ciekawiej w tym spotkaniu. Były gracz Romy idealnie dorzucił piłkę do wbiegającego Romulo, a ten nie mógł zrobić nic innego, jak precyzyjnie umieścić ją głową w siatce. Po strzale od razu podbiegł do kolegi z drużyny i podziękował za fantastyczne zagranie. Było ono rzeczywiście najwyższej próby.












