Ostatnie w tym roku spotkanie we włoskiej Serie A odbyło się zgodnie z planem. Tym razem niesprzyjająca aura nie przeszkodziła rozegrać meczu. Inter podjął na San Siro rzymskie Lazio.
Od początku gospodarze niemal skazywani byli na sukces. Lazio, które w poprzedniej kolejce odniosło pierwsze od bardzo dawna zwycięstwo, miało bardzo trudną okazję do zanotowania drugiego triumfu z rzędu. Lider tabeli chciał pożegnać rok zwycięstwem i sztuki tej dokonał.
Samo spotkanie przebiegało jednak w iście świątecznej atmosferze, jakby piłkarze obydwu drużyn, a Interu zwłaszcza, chcieli już opuścić Mediolan i wyjechać w rodzinne strony. Od początku kierowani przez Jose Mourinho piłkarze przeważali, a ukoronowaniem takiego stanu rzeczy była strzelona już w 14. minucie bramka. Jej autorem został Samuel Eto’o, który dobił swój własny strzał głową. Dobrym podaniem popisał się Dejan Stankovic. Dla Kameruńczyka było to trafienie numer osiem w tym sezonie Serie A.
Po golu Inter zdawał się już tylko bronić wyniku, co dało kilka szans stołecznym przyjezdnym. Bliski zdobycia gola był zwłaszcza Kolarov, który przed tygodniem dał Lazio wspomniane wcześniej upragnione zwycięstwo. Rzymskiemu obrońcy zabrakło jednak nieco szczęścia.
Spodziewany wynik nie uległ już zmianie. Z przebiegu gry sprawiedliwszy wydawać mógłby się remis, ale podobno szczęście sprzyja w futbolu tym lepszym. Taki też był dziś Inter.
Na kolejne piłkarskie emocje w wydaniu włoskim poczekać musimy już do przyszłego roku.










