W meczu inaugurującym 5. kolejkę Serie A nie było niespodzianki. Inter pewnie ograł Bolognę 3:1. Dzięki temu mediolańczycy zanotowali pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Debiut na ławce trenerskiej Claudio Ranieriego wypadł imponująco.
Mecz przeciwko Bolognie był debiutem Claudio Ranieriego. Nowy trener Interu odważnie zestawił skład, znajdując w nim miejsce dla Diego Forlana, Giampaolo Pazziniego oraz Philippe Coutinho. To przełożyło się na pierwsze minuty meczu, w których mediolańczycy jako pierwsi ochoczo przystąpili do gry ofensywnej. Już w 8. minucie Pazzini miał dobrą okazję, ale piłka minęła bramkę gospodarzy. Szybko nadeszła odpowiedź ze strony Bologny. Niestety, uderzenie Di Vaio również nie znalazło drogi do bramki. Inter na prowadzenie mógł wyjść w 13. minucie. Wówczas piłka uderzona przez Forlana oznaczyła słupek. Ciąg na bramkę gości był naprawdę imponujący.
Inter jednak nie poszedł za ciosem. Przez dobrych kilkanaście minut na boisku nie działo się nic interesującego. Bologna robiła, co mogła, aby nie pozwolić się rywalom zbliżyć pod własne pole karne. Dopiero w 33. minucie „Nerazzurri” stworzyli sobie bardzo dobrą okazję. Pazzini wyszedł z Gilletem sam na sam, ale jego podcinka okazała się niecelna. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 39. minucie Pazzini wreszcie mógł radować się ze strzelonej bramki. Jego uderzenie z 20 metrów przełamało ręce Gilleta i piłka wtoczyła się do siatki. Jednobramkowe prowadzenie Interu utrzymało się do przerwy.

W drugiej połowie gościom przeświecała myśl podwyższenia rezultatu. Już w 50. minucie Philippe Coutinho stanął przed znakomitą okazją. Strzał Brazylijczyka obronił Gillet. Piłka po tej interwencji trafiła pod nogi Cambiasso, lecz ten trafił w poprzeczkę. Odpowiedź Bologny przyszła natychmiastowo. Do dośrodkowanej z prawej strony boiska futbolówki dopadł Di Vaio, którego strzał głową świetnie obronił Julio Cesar.
Po tej akcji gra na długo stała się wolna. Piłkarze głównie koncentrowali się na wywalczeniu przewagi w środku pola. Dopiero 66. minuta przyniosła przełom. Wówczas Samuel sfaulował w polu karnym Portanovę. „Jedenastkę” na bramkę zamienił DIamanti. Inter szybko chciał odrobić straty. Jedna z jego akcji przyniosła kontuzję Gilleta. Belg zderzył się z Pazzinim i w związku z tym musiał opuścić boisko. Za niego wszedł Agliardi. „Nerazzurri” wrócili do gry w 80. minucie. Wówczas Morleo nieprzepisowo w polu karnym zatrzymał Milito. Sam poszkodowany postanowił wymierzyć sprawiedliwość i zrobił to bezbłędnie.
Po chwili nerwy puściły prokurentowi rzutu karnego. Morleo za nieczyste zagranie musiał opuścić boisko. To tylko zwietrzyło szanse Interu. W 87. minucie Lucio strzałem głową postawił kropkę nad i. „Nerazzurri” rozegrali bardzo dobre zawody i zasłużenie wywieźli z Bolonii pierwsze w tym sezonie trzy punkty.











