Serie A wznowiła grę. W ubiegłym tygodniu rozegrano dwie kolejki rozgrywek. Po zmianie szkoleniowca na dobre tory wrócił Inter, który zanotował dwa zwycięstwa. W nowym roku nie najlepiej wiedzie się natomiast Juventusowi, który stracił aż siedem bramek i dwa razy przegrał.
Na czele tabeli w dalszym ciągu znajduje się jednak inny zespół, AC Milan. Podopieczni Massimiliana Allegriego nie zdołali dwukrotnie zdobyć kompletu punktów, w niedzielę zremisowali bowiem z Udinese 4:4. Trzy dni wcześniej wygrali jednak z Cagliari 1:0, dzięki czemu wciąż prowadzą w tabeli. Gracze z Mediolanu w obu tych spotkaniach punkty zapewniali sobie w końcówkach. Z Cagliari decydującego o zwycięstwie gola zdobył dopiero w 85. minucie Rodney Strasser, a Zlatan Ibrahimović pokonał bramkarza Udinese dopiero w doliczonym czasie gry.

Na pozycję wicelidera awansowało Napoli. Gracze Waltera Mazzariego w czwartkowym spotkaniu ulegli co prawda na wyjeździe Interowi 1:3, ale w niedzielę znów ze znakomitej strony pokazał się Edison Cavani. Urugwajczyk po raz kolejny udowodnił, że jest piłkarzem, który w pojedynkę potrafi wygrywać bardzo ważne spotkania. Z Interem jednak gola nie zdobył (do siatki trafił, lecz bramka ta nie została uznana), ale za to w pojedynku z Juventusem ustrzelił hat-tricka.
Trzecią lokatę w tabeli zajmuje obecnie rzymskie Lazio. Klub ze stolicy w dwóch zeszłotygodniowych spotkaniach zdołał zdobyć tylko jeden punkt. Najpierw bezbramkowo zremisował z Genoą, a później na własnym stadionie przegrał z trzecim od końca Lecce. W meczu tym nie popisał się Fernando Muslera. Urugwajski bramkarz w pierwszej połowie wbił bowiem piłkę do własnej bramki. Zaważyło to na wyniku spotkania, ponieważ rzymianie przegrali 2:1. Drugi klub z Rzymu, Roma, znajduje się tuż za lokalnym rywalem. Podopieczni Claudio Ranieriego wygrali na Stadio Olimpico z Catanią, a po dwie bramki w tym pojedynku zdobyli Marco Boriello i Mirko Vucinić. Sampdoria okazała się jednak już zbyt mocna. Bardzo duży wpływ na wynik miało wyrzucenie z boiska w 55. minucie Julio Sergio. Do tego momentu zawodnicy z Rzymu prowadzili. Ich rywale kończyli natomiast mecz w dziewiątkę, lecz czerwonymi kartkami zostali ukarani dopiero pod koniec spotkania.

Zła passa w Juventusie trwa. Gracze Luigiego Del Neriego podczas przerwy zimowej otwarcie zapowiadali walkę o mistrzostwo Włoch. Ambitne plany bardzo szybko zostały zweryfikowane. Dwie porażki w kiepskim stylu raczej nie nastrajają fanów tego zespołu zbyt optymistycznie. Najpierw zdecydowanie lepsza od turyńczyków okazała się Parma, a „Juve” zostało pogrążone przez byłych zawodników tego klubu. Trzy dni później wcale nie było lepiej, marzenia o korzystnym rezultacie wybił bowiem turyńczykom z głowy Edison Cavani. Jeżeli w dalszym ciągu chcą myśleć nie tylko o mistrzostwie, ale nawet o grze w Lidze Mistrzów, to muszą zacząć wygrywać.












