Inter Mediolan pokonał Fiorentinę, choć to zwycięstwo zrodziło się w bólach. Porażka Juventusu na Sardynii sprawia, że turyńskie sny o mistrzostwie zdają się być coraz bardziej surrealistyczne.
Najciekawiej zapowiadało się spotkanie Interu z Fiorentiną. Niestety, okazało się ono niewypałem. O pierwszej połowie można zapomnieć, bo właściwie nie działo się w niej nic wartego uwagi. Lekką przewagę mieli goście, ale Julio Cesar bez problemu bronił strzały Juana Vargasa z rzutu wolnego oraz Alberto Gilardino. Vis a vis Brazylijczyka też się zbyt wiele nie napracował. Widać było, że zawodnikom nie chciało się grać przy takiej ulewie. W drugiej połowie to Inter miał więcej okazji podbramkowych. Sebastian Frey musiał wykazać się sporą zwinnością, aby obronić strzał Milito. Próba dobitki w wykonaniu Mutarelliego była bardzo nieudana. Fiorentina cierpliwie czekała na swoją szansę. Niespodziewania nadeszła ona w 82. minucie. Wówczas genialną sztuczką techniczną popisał się Alberto Gilardino i stanął oko w oko z Julio Cesarem. Jednak piłka po strzale Włocha tylko obiła słupek i opuściła linię końcową. Jak rzecze stare piłkarskie porzekadło: „Niewykorzystane sytuacje się mszczą”. W tym meczu znalazło ono odzwierciedlenie. W 85. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr w polu karnym Sebastiana Freya. Skutecznym egzekutorem okazał się Diego Milito i była to piłka meczowa. Chociaż w ostatniej minucie meczu Samuel Eto’o nie potrafił pokonać bramkarza gości, mimo że Kameruńczyk był w sytuacji sam na sam. Inter ostatecznie wygrywa 1:0 i odskakuje Juventusowi aż na osiem punktów.

„Stara Dama” pracuje na miano najbardziej nieprzewidywalnej drużyny Serie A. Podopieczni Ciro Ferrary potrafią rozegrać dobre spotkanie, by po tygodniu przegrać w słabym stylu. Środowa wpadka w Lidze Mistrzów nie była dziełem przypadku. Nie powinien być również zaskoczeniem fakt, że Cagliari gładko pokonało turyńczyków. Sardyńczycy, po kiepskim początku sezonu, teraz znajdują się w górnej części tabeli i niewykluczone, że jeszcze namieszają w czołówce.
Skuteczna okazała się pogoń Romy za Atalantą. Goście pierwsi stracili bramkę i musieli gonić wyniku. Bramki Vucinicia i Perrotty pozwoliły „Giallorossi” przywieźć trzy punkty do Rzymu. Inny stołeczny zespół, Lazio, tylko zremisował na Stadio Olimpico z Bologną. Dni Davide Ballardiniego wydają się policzone i derby stolicy będą zapewne ostatnim meczem tego szkoleniowca na ławce trenerskiej rzymian.
Znakomitą końcówkę meczu mieli piłkarze Bari. Beniaminek dwa gole strzelił w ostatnich 12 minutach. Parmie udało się urwać punkty Napoli. Z kolei Chievo wygrało u siebie skromnie z Palermo, czym udowodniło, że jest drużyną własnego boiska.










