Inter pokonał Genoę 2:1 w ramach rozgrywek Coppa Italia. Bramki zdobyli Maicon, Poli (dla gospodarzy) i Birsa (dla gości).
Coraz lepiej radzący sobie w lidze Inter był zdecydowanym faworytem rywalizacji w Pucharze Włoch z Genoą. Zwłaszcza ostatnie zwycięstwo w derbach Mediolanu mogło natchnąć podopiecznych Claudio Ranieriego do dobrej gry w dzisiejszym meczu.
Początek spotkania przebiegał zgodnie z przewidywaniami. Gospodarze rzucili się do ataków, co zaowocowało strzałem Wesleya Sneijdera już w drugiej minucie gry. Holender jednak nie zdołał trafić w bramkę. Zdecydowanie więcej szczęścia miał siedem minut później Maicon. Ofensywnie grający obrońca otrzymał dobre podanie od Faraoniego i zdołał pokonać broniącego dostępu do bramki Lupatellego.

To wydarzenie ustawiło grę na długie minuty. Inter cofnął się i nie kwapił się do ataków, za to Genoa nie potrafiła sklecić żadnej ciekawej akcji, przez co mecz stał się dość nudny dla widzów. Emocje przyszły dopiero w okolicach 30. minuty gry, gdy z dobrej strony pokazał się Sneijder. W ciągu krótkiej chwili były zawodnik Realu dwukrotnie zdecydował się na uderzenia w kierunku bramki rywali, lecz nie przyniosło to wymiernego skutku w postaci zmiany wyniku.
Goście ciekawą akcję przeprowadzili dopiero w 38. minucie. Ostatecznie jednak strzał Jorquery został skutecznie zablokowany przez jednego z defensorów Interu. Tuż przed przerwą podobną próbę podjął Kelvin Constant, ale rezultat nie zmienił się.
Po wznowieniu gry mediolańczycy udowodnili, że tego dnia byli bardzo groźni w początkowych częściach połów. Zaledwie po pięciu minutach od rozpoczęcia drugiej odsłony meczu podwyższyli swoje prowadzenie. Ładnym zagraniem popisał się Joel Obi, który podał do Poliego, a ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Genoa próbowała odpowiedzieć i strzelić kontaktowego gola, ale Jorquera kolejny raz nie dał rady pokonać Castellaziego
Mimo bardzo korzystnego wyniku w wysiłkach zmierzających do zdobycia kolejnej bramki nie ustawał Sneijder. Dobrze dysponowany Holender oddał kolejny strzał w 58. minucie, jednak znów nie zdobył bramki. W 67. minucie swoją okazję zmarnował wprowadzony w drugiej połowie Mauro Zarate.
Goście jednak nie zamierzali odpuszczać mimo nikłych szans na ostateczny tryumf. W 70. minucie po raz kolejny groźną sytuację stworzył Jorquera, tyle że tradycyjnie dla tego spotkania jej nie wykorzystał.
W ostatnich minutach rywalizacji do huraganowych ataków przystąpiła Genoa. Przyniosło to efekt w doliczonym czasie gry. Valter Birsa sprytnie odnalazł się w polu karnym i zdołał zdobyć kontaktową bramkę. Po tym wydarzeniu wynik nie uległ już zmianie.











