W meczu 24. kolejki włoskiej Serie A na San Siro Inter Mediolan pokonał Chievo Werona 3:1, dzięki czemu awansował na czwartą lokatę w tabeli. Bramki dla gospodarzy zdobyli Cassano, Ranocchia i Milito, natomiast dla gości honorowe trafienie zaliczył Rigoni.
Inter Mediolan prowadzenie w spotkaniu objął bardzo wcześnie. W 2. minucie piłka wybita z pola karnego trafiła pod nogi Antonio Cassano, który uderzył w krótszy róg bramki, a zaskoczony bramkarz nie spisał się najlepiej i przepuścił strzał napastnika. Dzięki temu trafieniu Interowi grało się zdecydowanie łatwiej i pewniej. Zawodnicy mieli nie tylko korzystny wynik bramkowy, ale i świetnych napastników w pierwszym składzie, gotowych wykończyć każdą piłkę. Okazja do wyrównania nadarzyła się w 12. minucie. Do dośrodkowania w pole karne doszedł Alberto Paloschi, ale gracz, na swoje nieszczęście, niecelnie główkował, marnując świetną szansę. Chievo nie dało za wygraną i chwilę później Luca Rigoni kapitalnie uwolnił się spod opieki obrońcy, wychodząc do dośrodkowanej piłki. Jedyne, co potem musiał zrobić, to głową umieścić futbolówkę w bramce. Handanović był w tej sytuacji bez szans. Inter – Chievo 1:1. Co istotne, Inter po strzeleniu bramki w tak wczesnej fazie spotkania uznał, że goście nie będą wymagającymi przeciwnikami, i zwyczajnie zlekceważył rywali.
Gospodarze wreszcie wzięli się do pracy. Idealnie zagraną w tempo piłkę wykorzystał Cambiasso, jednak bardzo dobrze interweniował Puggioni, ratując swój zespół z opresji. Chwilę później kibice oglądali już trzecią bramkę w tym spotkaniu. Antonio Cassano dośrodkował na głowę Andrei Ranocchii, który pięknym strzałem w okienko pokonał bramkarza. Po 26 minutach Inter znów mógł zdobyć bramkę, ale Puggioni miał swój wieczór i dodatkowo musiał się zrehabilitować za straconego z jego winy gola. W sytuacji sam na sam obronił futbolówkę, parując ją na rzut rożny.
Druga połowa rozpoczęła się spokojnie. Gospodarze grali rozważnie i już w 50. minucie Diego Milito pokonał Puggioniego strzałem jak z rakiety. Asystę tym razem zaliczył świetnie grający tego wieczoru Cambiasso. Więcej emocji piłkarze chyba w tym spotkaniu nie przewidywali. Chievo nie było w stanie przedostać się pod bramkę Handanovicia, a mediolańczycy nie kwapili się do szaleńczych ataków. Gra momentami stawała się monotonna, a akcji Chievo nie dało się oglądać. Ostatecznie starcie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy, co pozwoliło im wskoczyć na czwartą lokatę w tabeli włoskiej Serie A.










