Wesley Sneijder przez najbliższe dni będzie głównym tematem rozmów fanów Interu. To właśnie jego indywidualne umiejętności zapewniły „Nerrazzuri” trzy punkty w spotkaniu z Udinese.
Zawodnicy Udinese przysporzyli wiele kłopotów Interowi, który do ostatnich minut zmuszony był zażarcie walczyć o zwycięstwo. Zaczęło się od gola Dejana Stankovica, który zwiastował kolejne trafienia piłkarzy Mourinho. Ku zaskoczeniu kibiców, bramka strzelona przez gospodarzy mocno podrażniła Udinese. Na odpowiedź rozsierdzonych gości ze Stadio Frulli nie trzeba było długo czekać. Po raz kolejny dał o sobie znać najlepszy strzelec Udinese, Antonio Di Natale, wykorzystując sytuację sam na sam z Julio Cesarem. Inter wiedział, że nie może sobie pozwolić na podział punktów na własnym stadionie, gdyż kibice nie wybaczyliby mu drugiego remisu w ciągu zaledwie kilku dni. „Nerrazzuri” atakowali, ale brakowało im skuteczności.
W drugiej połowie oba zespoły grały cios za cios – gdy jedni przestali atakować, zaczynał się okres optycznej dominacji drugiej ekipy. Zdarzały się też momenty, gdy na boisku nie działo się nic. Przy takim obrocie sprawy, los powinien po równo obdzielić zespoły punktami. Piłka nożna to jednak sport wymykający się często poza granice racjonalnego myślenia. W końcówce Inter postawił wszystko na jedną kartę i zaatakował. W doliczonym czasie gry na bohatera spotkania wyrósł Wesley Sneijder, który zdobył bramkę precyzyjnym strzałem z ostrego kąta. W efekcie Inter przynajmniej na jeden dzień przoduje w tabeli ligowej, ale zdecydowanie wynik przysłania samą grę piłkarzy ze stolicy mody. Od ekipy, która ma w swoich szeregach takich bramkostrzelnych zawodników jak Eto’o czy Millito, wymaga się efektowniejszej i obfitej w gole gry. Cóż z tego, jeśli na ławce trenerskiej zespołem dyryguje Jose Mourinho, który wyznaje zasadę, iż cel uświęca środki oraz podpisuje się pod popularną sentencją: lepiej późno niż wcale.
Nim na boisko wyszedł Inter, siódmą kolejkę zainaugurowali piłkarze Bari i Catanii. O ile w spotkaniu Interu z Udinese oba zespoły stworzyły sobie mniej więcej równą liczbę okazji bramkowych, to w meczu dwóch zespołów, których celem jest utrzymanie się w lidze, dogodnych sytuacji było jak na lekarstwo. Żaden z zespołów nie pokazał nic, co pozwoliłyby im na zdobycie kompletu punktów, ale tym razem chociaż rezultat był adekwatny do sytuacji na boisku – kibice byli świadkami nudnego spotkania na remis. Warto dodać, że dziś w Serie A zadebiutował Błażej Augustyn, który pojawił się na boisku na ostatnie 3 minuty.










