Inter Mediolan podtrzymał dobrą passę w spotkaniach z Genoą. Podopieczni Claudio Ranieriego pokonali w wyjazdowym spotkaniu piłkarzy Alberto Malesaniego 1:0. Zwycięstwo w zaległym meczu 11. kolejki Serie A zapewnił mediolańczykom gol Yuto Nagatamo.
Pierwsza dogodna okazja na Stadio Luigi Ferraris miała miejsce już w 8. minucie. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Thiago Motta. Piłka doszła do Giampaolo Pazziniego, który znalazł się sam na sam z Sebastienem Freyem. Francuz musiał wykazać się najwyższym kunsztem, bo sędzia liniowy nie zdecydował się na wskazanie pozycji spalonej reprezentanta Włoch. Były piłkarz lokalnego rywala Genoi kopnął futbolówkę prosto w rękawice Freya.
Drugą próbę zdobycia pierwszej bramki w meczu podjął w 12. minucie Diego Milito. Argentyńczyk zdecydował się na strzał zza pola karnego. Piłka uderzona prawą nogą zmierzała w światło bramki gospodarzy, ale dobra interwencja któregoś z obrońców zapobiegła stracie bramki przez podopiecznych Alberto Malesaniego. Skończyło się na rzucie rożnym, w efekcie którego niebezpieczeństwo pod bramką zostało zażegnane.
W 34. minucie znowu bohaterem był bramkarz Genoi. Zaczęło się od rzutu rożnego. Precyzyjną centrę w polu karnym strzałem głową zamykał Walter Samuel. Bardzo mocny strzał Argentyńczyka odbił instynktownie Frey. Piłka po chwili wróciła do Samuela, jego strzał został przyblokowany, ale w idealnej sytuacji znalazł się ustawiony kilka metrów od bramki Milito. Nie wiedzieć czemu Argentyńczyk nie potrafił skierować piłki do siatki z najbliższej odległości. Francuski golkiper pewnie wyłapał jego uderzenie.
Milito chciał się zrehabilitować kilka minut później, ale przeszkodził mu w tym Andreas Granqvist. Szwed spowodował upadek napastnika Interu, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. To mógł być przełomowy moment tego spotkania, bo Milito miał przed sobą tylko bramkarza, a więc w wypadku faula były piłkarz Groningen wyleciałby z boiska. Inter miał jeszcze jedną dogodną okazję na gola. Tuż przed zejściem obu drużyn do szatni z bliska kolanem uderzał wbiegający w pole karne Yuto Nagatomo. Sytuacyjny strzał Japończyka mógł zaskoczyć Freya, ale piłka nieznacznie minęła światło bramki i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Claudio Ranieri wydawał się niezadowolony z obrazu gry w pierwszej połowie. Chociaż Inter zdecydowanie przeważał i stwarzał sobie sporo okazji bramkowych, trener drużyny z Mediolanu zdecydował się na zmianę już od początku drugiej połowy. Na boisko powędrował Ricky Alvarez, który miał ożywić grę ofensywy. Argentyńczyk zastąpił Davide Faraoniego. Można było się spodziewać bramki dla gości, tymczasem krzyk radości na Stadio Luigi Ferraris wznieśli miejscowi kibice. W 56. minucie gola po stałym fragmencie gry zdobył Granqvist. Sędzia wskazał na pozycję spaloną Szweda, a powtórki telewizyjne nie rozstrzygnęły, czy miał rację. Gol nie został uznany, po blisko godzinie gry dalej nie było bramek w Genui.
Inter dopiął swego w 67. minucie. Częściowo dlatego, że utrzymywał przewagę przez nijakie 20 minut drugiej połowy, w głównej mierze jednak dzięki błyskowi geniuszu Ricky’ego Alvareza. Argentyńczyk potrafił z chirurgiczną precyzją zagrać piłkę w pole karne i odnaleźć w zatłoczonym polu karnym Nagatomo. Japończyk powtórzył wyczyn ze spotkania z Fiorentiną i drugi raz w sezonie wpisał się na listę strzelców. Tym razem do uderzenia nie używał kolana. Głowa okazała się dużo bardziej precyzyjna. Frey nawet nie próbował interweniować.










