Oceniając dotychczasowe wyniki drużyny Antonio Conte, nie można powiedzieć niczego złego, przynajmniej patrząc tylko na tabelę. Nie licząc odpadnięcia na etapie grupy w Lidze Mistrzów, wszystko się zgadza. W końcu drugie miejsce w Serie A i półfinał Pucharu Włoch to nie byle jakie osiągnięcie. Jednak całej niebieskiej części Mediolanu marzy się jedna rzecz – trofeum, którego jak na razie nie ma. Dlatego do piątkowego starcia „Nerazzurri” podejdą z wielką motywacją.Bardzo często w świecie piłki słyszy się, że dany zespół nie urósł jeszcze do takiego, który mógłby sięgnąć po mistrzostwo. Po prostu w pewnych momentach brakuje nie tyle umiejętności, co bardziej siły mentalnej. W tym roku to określenie idealnie pasuje do Interu. Nowy projekt prowadzony przez Antonio Conte miał jeden cel – przywrócić drużynie ze Stadio Giuseppe Meazza blask i respekt na całym świecie. Letnie transfery choćby w postaci Romelu Lukaku potwierdzały, że władze mediolańskiego klubu bardzo poważnie podeszły do sprawy.
„Nerazzurri” trochę sami sprawili, że jeśli dzisiaj patrzymy na tabelę Seria A, to drugie miejsce traktujemy jako swego rodzaju rozczarowanie, a powinno być przecież inaczej. Progres, jaki poczyniła cała drużyna, widać bowiem nie tylko na boisku, ale również na papierze. Przecież fani mediolańskiego zespołu już od blisko dekady nie oglądali swoich podopiecznych choćby na tym drugim miejscu. Ostatnim razem udało się to w rozgrywkach 2010/2011. Warto też zwrócić uwagę na liczbę punktów dzielącą w tym roku mistrza od wicemistrza. Wyniosła ona zaledwie jeden, a przecież w ostatnich latach Inter regularnie tracił do pierwszej drużyny co najmniej 20 oczek.
Lukaku i spółka mieli, na przestrzeni ostatniego roku, jeden problem – głupio tracili punkty. Na przykład w starciach na koniec roku z Lecce, Atalantą czy Cagliari, kiedy trzy razy z rzędu remisowali 1:1. Również kilka wpadek zaliczyli po wznowieniu rozgrywek, wtedy to na boisku prezentowali wzloty i upadki, rozbijając Brescię 6:0, a następnie przegrywając z Bologną 1:2 i dzieląc się punktami z Hellasem po starciu zakończonym wynikiem 2:2. Nie potrafili takich spotkań, kolokwialnie mówiąc, przepychać, co przy dwóch bezpośrednich porażkach z Juventusem zaważyło na końcowym wyniku.
Prężenie muskułów
Na korzyść Interu przemawia z pewnością fakt, że od początku, gdy tylko przyjechał do Niemiec, jest w doskonałej formie. Mecz z Szachtarem był prawdziwym pokazem siły z jego strony. Taktyka dobrana przez Antonio Conte sprawdziła się w stu procentach. idealnie ustawili się pod drużynę z Ukrainy, która nie mogła stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Byli przede wszystkim kapitalnie zorganizowani. Równie dobrze sprawdził się plan na grę w ofensywie, w której podania za linię obrony wysoko ustawionego przeciwnika były po prostu zabójcze. Świetnie współgrała ze sobą trójka defensorów. Z dobrej strony zaprezentował się Stefan De Vrij, co przy doświadczeniu Diego Godina i dojrzałej gry Alessandro Bastoniego sprawiło, że blok defensywny zasłużenie zebrał dużo pochwał.











