Na inaugurację 32. kolejki Serie A Inter Mediolan przełamał pasmo porażek i pokonał na własnym obiekcie Chievo Verona 2:0. Bohaterem spotkania można uznać Maicona, który zdobył gola oraz zaliczył asystę przy bramce Cambiasso.
Po laniu, jakie Schalke 04 Gelsenkirchen sprawiło Interowi, przyszła pora na powrót do ligowej rzeczywistości dla piłkarzy ze stolicy Lombardii. Porażka 5:2 z rywalami z Niemiec na własnym obiekcie musiała odbić piętno na szkoleniowcu i piłkarzach. Ale walka o scudetto, jakby na to nie patrzeć, także nie jest jeszcze przegrana przez graczy z Mediolanu. Tym bardziej że rywal Interu w 32. kolejce Serie A, czyli Chievo, to drużyna mająca raczej zapewniony spokojny byt w tabeli. Zespół, w którym niegdyś występował reprezentant Polski, Kamil Kosowski, nie znajduję się w kręgu drużyn, którym groziłby spadek, a i na puchary ekipa nie ma szans. Nic zatem dziwnego, że przed owym spotkaniem zdecydowanym faworytem w opinii bukmacherów, jak i wielu fachowców była ekipa Interu, mimo że w ostatnich dwóch meczach straciła osiem goli, zdobywając zaledwie dwa.

Konfrontacja na ligowym szczeblu od początku przypominała rozgrywkę szachową. Jedni badali drugich, a dogodne okazje strzeleckie były tylko marzeniem publiczności zgromadzonej na stadionie San Siro. Rywalizacja pomiędzy „Niebiesko-czarnymi” a „Mussi Volanti” w początkowej fazie meczu skupiała się przede wszystkim w środkowej strefie boiska. Zmienić oblicze meczu starał się w 7. minucie Dejan Stankowić. Jednak strzał Serba minął światło bramki. Dokładnie po dziesięciu minutach od strzału zdobywcy przepięknego gola w meczu z „Königsblauen” przed okazją na objęcie prowadzenia przez swoją drużynę stanął Giampaolo Pazzini. Niestety dla kibiców gospodarzy, reprezentant Włoch nie trafił w bramkę strzeżoną przez Stefano Sorrentino i rezultat na stadionie w dalszym ciągu brzmiał 0:0.
Odpowiedzią gości na te dwie sytuacje była kapitalna okazja Mariano Bogliacino. Pochodzący z Urugwaju napastnik w 28. minucie zainicjował ciekawą akcję, po której oddał ładny strzał z dystansu. Aczkolwiek gola 31-napastnik nie zdobył. Na posterunku był w tym momencie Julio Cesar. W dalszym etapie meczu można było dostrzec liczne przerwy w grze spowodowane między innymi faulami piłkarzy obu drużyn. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem z nadzieją na lepszą drugą cześć gry.
Początek drugiej odsłony dał zmianę. W miejsce Dejana Stankovicia wszedł Holender Wesley Sneijder. Praktycznie z miejsca nowo wprowadzony zawodnik mógł uszczęśliwić swoich kibiców. Mógł, ale tego nie zrobił. Utalentowany pomocnik co prawda doszedł do pozycji, w której oddał strzał. Jednakże siła jego uderzenia nie była wprost proporcjonalna do precyzji i na stadionie obecnego mistrza Włoch można była usłyszeć tylko jęk zawodu.












