W środę rozegrano zaległe starcie 16. kolejki Serie A. Obyło się bez niespodzianki, faworyzowany Inter Mediolan pokonał Cesenę. Jednak drużyna spisywana na porażkę sprawiła mistrzom Włoch sporo problemów, o czym świadczy wynik 3:2.
Mecz mistrzowie Włoch rozpoczęli bez zbytniego szarżowania. Dopiero po pięciu minutach za sprawą Gorana Pandeva udało im się oddać pierwszy celny strzał na bramkę Ceseny. Inter nie forsował tempa, nie palił się zbytnio do ataków. Lecz kiedy zwietrzył swoją szansę, wykorzystał nadarzającą się okazję najlepiej, jak potrafił. Nie minął kwadrans gry, a piłka znalazła się w siatce Antoniolego. Strzelcem okazał się Samuel Eto’o. Nim Cesena zdążyła otrząsnąć się po stracie gola, przegrywała już 0:2, gdyż niecałe 60 sekund później swoje trafienie zaliczył Milito. Chwilę potem po drugiej stronie boiska główkował, lecz bez powodzenia, Bogdani.
W 20. minucie Inter stracił swojego asa. Diego Milito z powodu kontuzji zmuszony był do opuszczenia placu gry. Zamieszanie w szeregach gospodarzy postanowili wykorzystać przyjezdni. Już 180 sekund później kolejna próba Bogdaniego tym razem znalazła drogę do siatki. Kontaktowy gol wyraźnie dodał gościom skrzydeł. Defensorzy mistrzów Włoch zlekceważyli ostrzeżenie, jakim niejako było trafienie Albańczyka, i zostali za to skarceni. Tuż przed upływem pół godziny gry tablica świetlna wskazywała remis, a drugą bramkę dla Ceseny zdobył Giaccherini.
Po wyrównaniu wyniku Inter się otrząsnął i wrócił na właściwe tory. Jako pierwszy sygnał do ataku dał Lucio. Przed przerwą zmienić rezultat próbował jeszcze Dejan Stanković. Ostatecznie podopiecznym Leonardo jeszcze przed przerwą udało się przechylić szalę na swoją stronę. Trzecią bramkę dla mistrzów Włoch zdobył Christian Chivu.
Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły o wiele spokojniej. Mało było ciekawych, szybkich i składnych akcji. Gra toczyła się głównie w środku pola, a Inter i Cesena wyczekiwali przeciwnika, szukając okazji na zaatakowanie go i zadanie ciosu. Kibice mogli czuć się zawiedzeni. Pierwszy strzał w tej części meczu miał miejsce dopiero w 66. minucie, kiedy Eto’o trafił w poprzeczkę. Po niecelnym uderzeniu Maicona piłka kopnięta przez Jimeneza zatrzymała się na poprzeczce.
Mecz wyraźnie się ożywił. Na bramkę Antoniolego sunęły kolejne ataki. Jednak Maicon znowu nie trafił. Chwilę później szanse Interu na odniesienie zwycięstwa wyraźnie się zwiększyły. Stało się tak za sprawą czerwonej kartki dla Giaccheriniego. Tuż po jego zejściu próbował Pandev, lecz i tym razem piłka nie znalazła drogi do siatki. Po chwili zablokowany został Maicon. Inter do końca walczył o podwyższenie wyniku, lecz więcej goli w tym meczu już nie padło.










