Przyszedł czas na drugą część podsumowania 2010 roku we Włoszech. Dziś przedstawimy wam subiektywny ranking „naj” calcio. Przypomnimy najładniejsze bramki, największe skandale, wytypujemy najlepszy i najgorszy transfer oraz przedstawimy jedenastkę roku.
Mecz roku
31. kolejka sezonu 2009/2010 27.03.2010, AS Roma – Inter Mediolan 2:1 – ten mecz mógł zadecydować o końcowych losach obu drużyn. Roma zwyciężając otworzyłaby sobie drogę do mistrzostwa i to ona rozdawałaby karty. Wszystko układało się po myśli gospodarzy. Na prowadzenie wyprowadził ich Daniele De Rossi. Wyrównał w drugiej połowie niezawodny Diego Milito. Potem nastąpiła ofensywa rzymian. Julio Cesar miał ręce pełne roboty. W 73. minucie radość „Giallorossim” dał Luca Toni. Sytuacja mogłaby się diametralnie zmienić, gdyby w ostatniej akcji meczu Milito był nieco bardziej dokładny. Piłka po jego strzale tylko oznaczyła słupek. Roma wygrała mecz na szczycie i zameldowała się na pierwszym miejscu w tabeli. Tron oddała 35. kolejce, kiedy pechowo przegrała z Sampdorią. Jednak mecz z Interem był prawdziwą wisienką na torcie mijającego roku w Serie A.
Najcenniejsze wzmocnienie
Milos Krasic (po lewej) to najcenniejsze wzmocnienie tego roku w Serie A (fot. Tuttosport.com)
1. Milos Krasić (Z CSKA Moskwa do Juventusu Turyn) – zakupiony za 15 milionów euro od początku swojego pobytu w stolicy Piemontu lansowany był na następcę Pavla Nedveda. Długie blond włosy, ta sama dynamika, ten sam ciąg na bramkę. Zastanawiano się, czy Serb podoła stawianym przed nim oczekiwaniom. Z każdym kolejnym meczem Krasić wyrastał na lidera „Bianconerich”. Teraz można śmiało powiedzieć, że takim jest. Kto wie, może daje drużynie więcej niż Nedved. Czech apogeum formy osiągnął, gdy w Juventusie roiło się od gwiazd światowego formatu. Dziś próżno szukać podobnych, a na taką wyrósł Krasić. Jednak czy przerośnie on w sukcesach legendarnego już pomocnika? Pytanie nadal jest otwarte. Dodam tylko, że Nedved w ciągu 13 lat gry na boiskach Serie A nie ustrzelił nigdy hat-tricka. Krasić takim osiągnięciem już może się pochwalić.
2. Hernanes (Z Sao Paolo do Lazio Rzym) – Brazylijczyk to bodaj największe odkrycie pierwszej części sezonu w Serie A. Wystarczyło, iż Claudio Lotito wyłożył za pomocnika ponad 13 milionów euro, a ten odpłaca mu się z każdym dniem. Hernanes niepodzielnie dzieli i rządzi w środkowej strefie Lazio. Wraz ze Stefano Mauri decydują o obliczu gry „Biancocelestich”. Dzięki niemu zespół, który w ubiegłym sezonie bronił się przed spadkiem, teraz walczy o mistrzostwo Włoch. Brazylijczyk jest nie tylko świetnym asystentem, ale też potrafi zdobywać bramki. One przychodzą mu z łatwością. W 16. spotkaniach zdobył ich pięć, co dla pomocnika jest wynikiem więcej niż przyzwoitym. Jedyną rysą na portrecie Hernanesa jest derbowy pojedynek z Romą. W nim Brazylijczyk bezbarwny i sprawiał wrażenie, że przerosła go presja.
3. Zlatan Ibrahimović (Z FC Barcelona do AC Milan) – ten transfer wzbudził we Włoszech największe zainteresowanie. Niechciany w Barcelonie Ibrahimović wrócił do Mediolanu, ale na do Interu, lecz do największego rywala mistrza Włoch. Szwed już na pierwszej konferencji prasowej powiedział, że ubrać koszulkę Milanu, to dla niego zaszczyt. Jego słowa znajdują potwierdzenie na boisku. Na nim daje z siebie wszystko, dzięki czemu „Rossoneri” wywindowali na szczyt tabeli. Charakter pokazał w meczu z Interem, kiedy zdobył zwycięską bramkę dla swojego nowego zespołu. „Ibra” nieco gorzej radził sobie w Lidze Mistrzów. W szczególności w meczach z Realem Madryt. Jednak Szwed pozostaje tym samym wielkim piłkarzem sprzed przeprowadzki na rok do Hiszpanii. W Mediolanie wierzą, że Ibrahimović jest talizmanem, który przyniesie upragnione mistrzostwo Włoch. Po wyjeździe z Malmoe, Szwed tylko raz (w sezonie 2002/2003) nie cieszył się z mistrzostwa kraju. Jak będzie w maju 2011 roku?
Największe niewypały
1. Adriano (Z Flamengo do AS Roma) – Brazylijczyk, wracając do Włoch, podziękował prezesowi Romy, Roselli Sensie, za zaufanie, jakim go obdarzyła. Obiecał też, że odwdzięczy się w sposób najlepszy jaki tylko potrafi. Chodziło mu zapewne o co najmniej dobrą postawę na boisku. Ona okazała się beznadziejna. Adriano na murawie poruszał się jak słoń w składzie porcelany. Nie potrafił sobie znaleźć miejsca. Claudio Ranieri niechętnie stawiał na Brazylijczyka. Były gracz Interu zagrał tylko w czterech meczach Serie A i jednym Ligi Mistrzów. Nie trzeba chyba dodawać, że jego dorobek bramkowy wynosi zero. W połowie grudnia pojawiły się informacje, jakoby Adriano chciał opuścić Włochy. Wydawało się, że bliski jest jego powrót do Brazylii. Plotki zostały zdementowane przez władze klubu, a Ranieri zamanifestował chęć pozostawienia napastnika w zespole poprzez wystawienie go w pierwszym składzie na mecz przeciwko Milanowi. Wydaje się, że Adriano zimą nie opuści Stadio Olimpico, ale transfer może stać się faktem latem.
2. Miguel Veloso (Ze Sporting Lizbona do Genoa) – jeszcze półtora roku temu chciało go pół Europy z Chelsea i Arsenalem na czele. Portugalczyk postanowił pograć jeszcze jeden sezon w ojczyźnie i potem zdecydować się na transfer. Latem 2010 roku wybrał Genoę, w czym wprawił w zdumienie wielu kibiców. Uważano, że pomocnik zdoła się wypromować i wkrótce za wielkie pieniądze zostanie sprzedany do silnego europejskiego klubu. Rzeczywistość okazała się brutalna dla Veloso. We Włoszech nie potrafił się zaaklimatyzować. W drużynie z Ligurii nie czuł, że ma mocną pozycję. Jeszcze nie było meczu, aby Portugalczyk pokazał pewnie umiejętności. Zresztą większość transferów Genoi było chybionych. W Veloso jednak pokładano duże nadzieję i zdecydowanie zawiódł.
3. Kamil Glik (z Piast Gliwice do Palermo) – to był szok nie tylko dla kibiców we Włoszech, ale też w Polsce. Piąta drużyna Serie A postanowiła za 1,5 miliona euro wykupić obrońcę drużyny, która nie potrafiła utrzymać się w polskiej lidze. Kamil Glik uważał, że Półwysep Apeniński będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem i postanowił wziąć byka za rogi. Niestety długo się na nim nie utrzymał. Delio Rossi nie dał Polakowi zadebiutować w Serie A. Glik wystąpił w trzech spotkaniach Ligi Europejskiej, ale nie zebrał w nich pochlebnych opinii. Palermo zdecydowało się wypożyczyć Polaka do najsłabszej drużyny Serie A. Ciekawe czy Giampiero Ventura pozna się na talencie polskiego defensora, a ten odpłaci się trenerowi pomocą w utrzymaniu.
Największy skandal
1. Francesco Totti (AS Roma – Inter 0:1 finał Coppa Italia; 05.05.2010) – 88. minuta finałowego meczu Pucharu Włoch. Lewą stroną pędzi Mario Balotelli, któremu piłki nie może odebrać aż trzech piłkarzy Romy. Wtedy do akcji wkroczył Francesco Totti, który zaczął kopać po nogach włoskiego napastnika. Sędzia nie miał innego wyjścia i pokazał kapitanowi „Giallorossich” czerwoną kartkę. Zawodnik nie próbował się tłumaczył, ani potem nie wyraził żadnej skruchy. Totti po meczu powiedział, iż Balotelli przez cały mecz prowokował go, obrażając drużynę Romy. Co ciekawe, ta sytuacja podzieliła Włochów. Sympatyzujący z Interem oczywiście stanęli po stronie Balotellego, ale reszta Italii uznała, iż zachowanie Tottiego było symbolicznym czynem, jaki chciałby wykonać cały naród. Metaforycznie kapitan Romy wykopał Balotellego z Serie A, bo czarnoskóry napastnik od nowego sezonu broni barw Manchesteru City.
2. Samuel Eto’o (Chievo – Inter 2:1; 21.11.2010) – Eto’o walczył w środkowej strefie o piłkę z Cesarem. Walka była dość ostra, ale czysta. Nagle Kameruńczyk odwrócił się do Słoweńca i głową uderzył go w klatkę piersiową. Sytuacja była bliźniaczo podobna do tej z finału mistrzostw świata 2006, kiedy Zidane w ten sam sposób uderzył Materazziego. Tylko że Francuz zobaczył czerwoną kartkę, a Kameruńczyk nie. Oczywiście Eto’o po meczu dostał karę, ale trzy mecze w zawieszeniu wydają się bardzo łagodnym pouczeniem.
3. Antonio Cassano (konflikt z Riccardo Garrone) – jeszcze nie tak dawno Antonio Cassano mówił, że prezes Sampdorii, Riccardo Garrone, jest dla niego jak ojciec. W październiku gruchnęła wiadomość, że napastnik „Blucerchiatich” rozwiązuje umowę z klubem. Okazało się, że Cassano nie przebierał w słowach, gdy mówił Garrone co o nim myśli. Prezes Sampdorii nie zachował się jak ojciec z biblijnej powieści i nie dał synowi marnotrawnemu drugiej szansy. Cassano od stycznia będzie grał w Milanie.
Najpiękniejsza parada
1. Artur Boruc (Juventus – Fiorentina 1:1; 27.10.2010) – to był zdecydowanie najlepszy mecz Artura Boruca w tym roku. Parad polskiego bramkarza było w tym spotkaniu co nie miara. Król Artur bronił strzały Alessandro Del Piero czy Iaquinty. Jednak najpiękniejszą interwencją popisał się w 77. minucie. Z linii pola karnego strzelał Giorgio Chiellini. Polak był zasłonięty przez czterech graczy Fiorentiny, a mimo to zdołał instynktownie odbić piłkę.
2. Morgan De Sanctis (Napoli – Parma 2:0; 07.11.2010) – Napoli pewnie wygrało ten mecz 2:0, ale gdyby nie interwencja Morgana De Sanctisa, to wynik mógłby być inny. Lewą stroną pognał Luca Antonelli i dograł piłkę na czwarty metr, gdzie stał Hernan Crespo. Zwykle Argentyńczyk wykorzystuje takie sytuacje z zamkniętymi oczami, ale wówczas ścianą nie do przejścia okazał się Morgan De Sanctis, który w wiadomy tylko dla siebie sposób odbił piłkę.
3. Alessio Curci (Lecce – Sampdoria 2:3; 21.11.2010) – w tym meczu absolutnym bohaterem był Giampaolo Pazzini, który ustrzelił hat-trick. Jednak ten wyczyn na nic by się zdał, gdyby nie świetne interwencja Curciego. Były gracz Sieny obronił silny strzał zza pola karnego Andrei Bertalocciego. Curci wyciągnął się jak struna i zdołał wybić piłkę, która zmierzała tuż pod poprzeczkę.
Najpiękniejszy gol
1. Andrea Pirlo (Parma – Milan 0:1; 02.10.2010) – włoski pomocnik nie raz udowodnił, że potrafi strzelać piękne bramki. Gol z początku października był tak genialny, iż sam Ronaldinho się nim zachwycił. Nie atakowany przez nikogo Andrea Pirlo postanowił uderzyć co sił w stronę bramki strzeżonej przez Antonio Mirante. Piłka nabrała takiej rotacji, że wpadła w samo okienko. Odległość z jakiej uderzał Włoch wynosiła około 35 metrów. Gol z kategorii tych, które można oglądać w nieskończoność.
2. Maxi Lopez (Livorno – Catania 3:1; 25.04.2010) – gol na otarcie łez, ale za to jaki! Obrońca gospodarzy niefortunnie wybijał piłkę, że spadała na 15 metr. Będący tyłem do bramki Maxi Lopez długo się nie zastanawiał i efektownym strzałem przewrotką zdołał umieścić futbolówkę w siatce. Bramkarz nie miał najmniejszych szans. Swoje ekwilibrystyczne zdolności Argentyńczyk udowodnił podczas ostatniej w tym roku kolejki, kiedy to podobnym strzałem, tylko z bliższej odległości, pokonał bramkarza Brescii.
Diego Milito miał za sobą bardzo udany rok (fot. skysports.com)
3. Maicon (Inter – Juventus 2:0; 16.04.2010) – to był nie tyle ważny gola dla Interu, co przepiękny. Źle wybita piłka z własnego pola karnego przez Felipe Melo trafiła pod nogi Maicona. Brazylijczyk podbiciem jej ośmieszył Amauriego. Podbił futbolówkę raz jeszcze i silnym strzałem umieścił ją tuż przy słupku Gianluigiego Buffona. Po tym golu „Starej Damie” odechciało się grać. Gola na 2:0 ustrzelił Samuel Eto’o i stało się jasne, że to Inter wygra derby Włoch.
Jedenastka roku:
Julio Cesar (Inter Mediolan) – może Brazylijczyk nie miał olśniewającego roku i szczególnie się nie wyróżniał, ale jego atutem była przede wszystkim równość. W każdym meczu nie schodził poniżej swojego dobrego poziomu (wyjątek stanowi marcowy mecz z AS Roma). Był mocnym punktem Interu zarówno na boiskach Serie A jak i w Lidze Mistrzów.
Maicon (Inter Mediolan) – Brazylijczyk miał znakomitą pierwszą część roku. W drugiej nieco zawiódł, ale nie na tyle, by zabrakło go w naszej jedenastce. Jego rajdy prawą stroną siały popłoch wśród rywali. To jego piękne gole w dużej mierze przyczyniły się do mistrzostwa Włoch oraz zdobycia Ligi Mistrzów.
Lucio (Inter Mediolan) – w naszym zestawieniu nie mogło zabraknąć mózgu mistrzowskiej defensywy. Pierwszy sezon we Włoszech był dla Lucio chyba najlepszy w całej karierze. Brazylijczyk w obronie był skałą nie do przejścia. Pożyteczny w ataku, ale Jose Mourinho nie pozwalał mu na słynne rajdy przez całe boisko.
Juan (AS Roma) – najrówniej grający piłkarz AS Roma w całym roku 2010. Brazylijczyk w defensywie rzymian jest postacią niezastąpioną. Nieustępliwy w obronie i bardzo pożyteczny przy stałych fragmentach. Aż dziw, że tworząc z Lucio parę stoperów, reprezentacja Brazylii odpadła już w ćwierćfinale mistrzostw świata.
Federico Balzaretti(Palermo) – blondwłosy lewy obrońca to prawdziwe serce Palermo. W każdym meczu dawał siebie maksimum. Jego dośrodkowania powodowały, że defensorom drużyny przeciwnej serca zaczynały bić szybciej. Nieco niedoceniony we Włoszech, ale zdecydowanie ważna postać sycylijskiego klubu.
Milos Krasić (Juventus Turyn) – wystarczyło 17 kolejek Serie A, by w Juventusie objawiła się gwiazda wielkiego formatu. Serb swoimi dryblingami prawą stroną stał się ulubieńców kibiców ze stolicy Piemontu. Prawoskrzydłowy zdobył wiele ważnych bramek dla „Starej Damy” i w dużej mierze jemu zespół zawdzięcza wysokie miejsce w tabeli.
Javier Pastore (Palermo) – Argentyńczyk w ciągu roku zrobił największy postęp spośród wszystkich piłkarzy Serie A. Przede wszystkim dojrzał i nie boi się brać ciężaru odpowiedzialności na własne barki. To dzięki Pastore Palermo wygrało prestiżowe derby Sycylii. O kartę tego zawodnika już biją się wielkie kluby z Chelsea i Realem Madryt na czele. Prezes Maurizio Zamparini nie sprzeda swojego asa za mniej niż 50 milionów euro.
Wesley Sneijder (Inter Mediolan) – to był zdecydowanie rok Wesleya Sniejdera. Holender w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. Był mózgiem i sercem mistrzowskiego Interu. Jego zagrania do Diego Milito były najczystszą formą artyzmu. Duży pożytek z niego miała reprezentacja Holandii. Jego pięć goli poniosły „Oranje” do wielkiego finału. Był faworytem do zdobycia Złotej Piłki. Ostatecznie powędruje ona do kogoś z katalońskiego tercetu.
Hernanes (Lazio Rzym) – Brazylijczyk dla Lazio jest postacią tak ważną jak Krasić dla Juventusu. Gracz znakomicie wkomponował się w zespół i dzięki niemu średniak stał się jednym z kandydatów do scudetto. Cechą Hernanesa jest wszechstronność. Ten zawodnik może grać niemal po każdej stronie boiska. A gdy gra to czyni to w sposób elegancki. Należy podziękować Claudio Lotito za wyłożone pieniądze, dzięki którym możemy podziwiać wyczyny Brazylijczyka w Europie.
Antonio Di Natale (Udinese Calcio) – To już jest legenda Udinese. Sezon 2009/2010 skończył jako król strzelców Serie A, a teraz jest na dobrej drodze, by ten wyczyn powtórzyć. Po 17. kolejkach Włoch wraz z Cavanim zajmuje pierwsze miejsce w tej prestiżowej klasyfikacji. Di Natale przez cały rok prezentował wysoką formę. W nagrodę pojechał na mundial, podczas którego zdobył bramkę, ale ona na niewiele się zdała.
Diego Milito (Inter Mediolan) – Argentyńczyk w tym roku strzelał najważniejsze bramki dla swojej drużyny. Milito trafiał w finale Pucharu Włoch i Ligi Mistrzów oraz zdobył gola Sienie w ostatniej kolejce, którym przypieczętował triumf na Półwyspie Apenińskim. Druga część roku została nieco nadwątlona przez kontuzje. Mimo to Milito nie ma prawa narzekać na ostatnie 12 miesięcy.
Miejsce na środku obrony zdecydowanie należy się
Thiago Slivie – na przestrzeni roku bardzo solidny
obrońca, strzelił kilka goli głową, ma też
potężne uderzenie z dystansu.