Zespół Milanu przechodzi trudny czas. Niełatwe zadanie czeka Clarence’a Seedorfa, bo musi on sprostać trudnemu wyzwaniu, żeby doprowadzić „Rossonerich” na szczyt.
Katastrofa, chaos, nieporządek, totalny rozgardiasz – takimi słowami można było opisywać grę Milanu, która kibiców ze stolicy Lombardii doprowadzała do wielkiego szału i niezadowolenia. Nie chcieli oni patrzeć na drużynę, która nie ma własnego stylu i traci punkty z o wiele słabszymi drużynami. Miarka się przebrała, kiedy zaledwie 19-letni Domenico Berardi zdobył cztery bramki przeciwko „Rossonerim”, za co momentalnie posadę stracił prowadzący od niespełna czterech lat zespół – Massimiliano Allegri. Było to zdecydowanie za późno, bo Milan ma gigantyczną stratę do odrobienia, żeby znaleźć się w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nie można było pozwolić, aby tak utytułowany włoski klub spadł z wysokiego poziomu, który prezentował od wielu lat. W mediach jak bumerang padały nazwiska wielu trenerów, którzy mieliby odmienić grę Milanu, ale i tak można było się spodziewać, że stery obejmie Clarence Seedorf, który jako piłkarz niegdyś występujący na San Siro dobrze pamięta, jak będący w gazie „Rossoneri” walczyli o najwyższe cele. Dzisiaj do tego wiele brakuje, bo nie ma tak silnej kadry i doskonałej atmosfery, która mogłaby sprzyjać do osiągania sukcesów. Holender ma trudne zadanie, bo nie ma on większego doświadczenia, a wyrobione nazwisko może nie wystarczyć.

Według doniesień włoskiej prasy Clarence Seedorf miał objąć pierwszy zespół od początku sezonu, ale Allegri dostał ostatnią szansę. Kibice nie byli pozytywnie nastawieni, aby była gwiazda drużyny zaczęła prowadzić zespół, ponieważ twierdzili, że Allergi jest trenerem ich marzeń. Przez pewien okres czasu obaj panowie się do siebie nie odzywali, a w mediach była nagłośniana wojenka pomiędzy nimi, w której obaj wzajemnie się krytykowali. Najpierw zaczęło się od słów Holendra, który powiedział, że to przez Allegriego musiał pożegnać się z Milanem, bo chciał w nim występować dłużej. Kiedy te słowa mocno obiegły piłkarski świat, to były gracz Milanu zaprzeczył nim, twierdząc, że wywiad został źle przetłumaczony przez brazylijską telewizję. Zresztą nie był on jedynym krytykiem Allegriego, bo przecież włoska prasa nie była zwolennikiem Włocha, ciągle go krytykując i nie pozostawiając na nim suchej nitki. W dodatku otoczka, jaką tworzył Berlusconi oraz Galliani, nie pomagała drużynie, a wręcz przeciwnie, powodując jeszcze większe zamieszanie.
Holender musi szybko poskładać zespół, żeby wszystko funkcjonowało w należyty sposób i nie było żadnych zakłóceń. Trzeba pochwalić włodarzy klubu z Adriano Galianim na czele, którzy nie pozostawili swojego nowego szkoleniowca samego w tym bardzo trudnym okresie i postanowili wzmocnić zespół kilkoma wartościowymi piłkarzami. Do Mediolanu przyszedł Michael Essien oraz Taarabt, który w swoim debiucie zdobył bramkę przeciwko Napoli. Udało się także z kłopotami sprowadzić Japończyka Keisuke Hondę odgrywającego bardzo ważną rolę w drużynie. Były zawodnik CSKA Moskwa nie potrzebował zbyt wiele czasu, żeby zaaklimatyzować się wśród nowych kolegów. Od razu zaczął próbować brać ciężar gry na swoje barki, jak kiedyś to czynił Andrea Pirlo. Na boisku pełnią tę samą rolę, ciągle biegając i konstruując akcję Milanu, a w odpowiednich momentach mocno przyłożyć z dystansu. Takiego zawodnika od dłuższego czasu brakowało, bo Montolivo nie do końca spełniał oczekiwania, które przed nim stawiano.











