Sezon 2013/2014 Serie A obfitował w wiele emocji. Były zaskakujące wydarzenia oraz rozstrzygnięcia, które przewidzieliśmy parę tygodni przed rozpoczęciem sezonu. Takim rozstrzygnięciem jest bez wątpienia tytuł mistrzowski dla Juventusu Turyn.
Trzeci z rzędu tytuł „Bianconerich” zaczyna trochę przypominać hegemonię Interu Mediolan z lat 2005-2010. „Juve” bez większych kłopotów zdobył trzeci tytuł po wodzą Antonio Conte, regularnie bijąc krajowych rywali i wykorzystując ich kłopoty. Jednak, pomimo zdobywanych tytułów, pojawia się zasadnicze pytanie: co dalej? Juventus znów w tym sezonie zawiódł na arenie europejskiej. Tym razem nie udało się wyjść z grupy Ligi Mistrzów, a w Lidze Europy odpadł na etapie półfinału z Benficą Lizbona. Na pewno więc na tym polu wymagana jest poprawa. To, że „Starej Damie” nadal dużo brakuje do absolutnej europejskiej czołówki, pokazują spekulacje transferowe. Ciągle mówi się o zainteresowaniu angielskich i hiszpańskich klubów kluczowymi zawodnikami zespołu Antonio Conte. Jeśli klubowi z Turynu uda się zatrzymać na następny sezon Pogbę i Vidala, to będzie niespodziewany sukces. Choć trzeba przyznać, że „Juve” mierzy coraz wyżej, jeśli chodzi o piłkarzy sprowadzanych. Tego lata wśród kandydatów wymienia się między innymi Alexisa Sancheza.
Spadający poziom ligi

Tym, co na pewno nie pomaga włoskim reprezentantom w bojach toczonych w europejskich pucharach, jest niski poziom ligi w porównaniu z Premier League, Primera Division czy Bundesligą. Liga włoska w rankingach UEFA cały czas spada, wyprzedzili ją Niemcy, zaraz to samo mogą zrobić Portugalczycy czy Francuzi. Mit Serie A jako potęgi z początku lat 90. wygasa. Stadiony wymagające pilnych remontów lub wręcz zburzenia i budowy nowych, napływająca w masowych ilościach liczba przeciętnych obcokrajowców czy czołowi włoscy trenerzy uciekający za granicę to tylko niektóre problemy całego calcio. Na każdym polu widać, że wymagane są natychmiastowe inwestycje, więc tacy ludzie jak Erick Thohir w Mediolanie czy Amerykanie w Romie, którzy wprowadzają swój kapitał i inwestują, są jak najbardziej mile widziani.
Niezawodni weterani
Dość negatywów, czas na pozytywy. Niewątpliwie takim jest fakt, iż nie zawodzą, a wręcz dodają uroku lidze, gracze doświadczeni, którzy wcale nie odbiegają formą czy umiejętnościami od tych młodszych. Pirlo na przykład zdobył w tym sezonie 10 bramek i wszystkie(!) z rzutów wolnych. W Hellasie odrodził się Luca Toni, który był drugi w klasyfikacji strzelców. Czwarty zaś był Antonio Di Natale który nie przestaje strzelać dla drużyny ze Stadio Friuli i który jednak nie kończy jeszcze kariery. W bramce „Juve” świetnie spisywał się Buffon, a w Romie De Sanctis. Kapitanem klubu z Rzymu jest Francesco Totti, który nadal prezentuje poziom reprezentacyjny, ale nie ma sił, aby w tej reprezentacji grać. Część weteranów jednak odejdzie albo na zasłużone emerytury, albo do innych lig. Ambrosini, Zanetti, Cambiasso, Milito ich już nie zobaczymy w następnym sezonie, ale na pewno ich zapamiętamy.












