Patrząc na tabelę Serie A, nie można nie zwrócić uwagi na jedną rzecz. Siódma w tabeli AS Roma w 31 meczach zdobyła 61 bramek, co do spółki z Juventusem daje najlepszy wynik w całej lidze. Jednak patrząc dłużej, widzimy, że po stronie strat widnieje liczba 52, czyli de facto więcej bramek od „Giallorossich” stracił tylko outsider z Pescary. Coś tu jest nie tak z włoskim catenaccio.
Utarło się przekonanie, jeszcze z czasów wczesnopowojennych, że włosi zanim zaczną myśleć o strzelaniu bramek, najpierw dbają o to, by ich nie stracić. Przez długie lata było to oczywistością, dzięki czemu powstało catenaccio. Styl gry Włochów długo przynosił, a i jeszcze nadal to robi, sukcesy. Jednak gdy spojrzymy na siódmą drużynę Serie A, to coś jest już nie tak…

„Giallorossi” w sezonie 2012/2013 mieli dwóch trenerów. Sezon na ławce trenerskiej rozpoczynał Zdenek Zeman, jednak z powodu kiepskich wyników czeskiego szkoleniowca zastąpił Aurelio Andreazzoli. Teoretycznie Roma zaczęła grać inny futbol, teoretycznie nastąpiły zmiany w składzie, teoretycznie nowy trener kładł większy nacisk na inne aspekty gry. Praktycznie jednak niewiele się zmieniło, bo choć Rzymianie bramek strzelają bardzo dużo, podobnie dużo ich tracą. W całej lidze najwięcej goli zdobyła właśnie Roma oraz Juventus (po 61), nieco mniej Napoli (57), Fiorentina (56) i Milan (55), a najmniej Pescara Calcio (22). Roma byłaby zdecydowanie wyżej w tabeli, gdyby nie fatalna postawa w defensywie. Spójrzmy zatem na bramki stracone. Najwięcej straciła najgorsza w całej stawce Pescara (63), a druga jest Roma (52). Niżej jeszcze kilka drużyn, które zajmują dolne rejony tabeli. Co zatem jest przyczyną tracenia tak wielu bramek przez piłkarzy ze stolicy? Może skupiając się zbyt mocno na ataku, zapominają o obronie?
Zwróćmy uwagę jeszcze na wyniki w konkretnych meczach. Już na sierpniową inaugurację Serie A Roma zremisowała 2:2 z Catanią. Łącznie w 18 meczach na 31 w meczach „Giallorossich” padały więcej niż 4 gole. Częstym wynikiem był rezultat 4:2, jak na przykład podczas zwycięstw z Genoą, Fiorentiną, Milanem czy porażki z Cagliari. Większość drużyn przez cały sezon nie osiąga takiego wyniku, a Roma aż czterokrotnie. Jak można się domyślić, Rzymianie ani razu nie zremisowali 0:0. W każdym meczu z udziałem podopiecznych Zemana czy później Andreazzoliego padały jakieś bramki. Warto dodać jeszcze, że 1:0 było tylko trzykrotnie (zwycięstwa z Pescarą i Juventusem oraz porażka z Chievo). Łatwo można dojść do wniosku, że Roma to drużyna, która niewiele kalkuluje, więc jak straci bramkę, to próbuje strzelić jak najszybciej i jak najwięcej. Z drugiej strony, jak zdobędzie gola, to nada próbuje dalej strzelać, co kończy się już różnie. Jak na drużynę z rozmachem, dziwi fakt, że piłkarze z Rzymu nie przekroczyli liczby 4 strzelonych bramek w meczu.












