ŁKS prowadził w meczu derbowym z Widzewem, ale ostatecznie przegrał 2:1.
Wielkim faworytem derbów Łodzi był Widzew. Od początku gospodarze rzucili się do ataków by potwierdzić przedmeczowe oczekiwania. Jednak goście nie chcieli być gorsi i również starali się zagrozić bramce przeciwnika. Dobrze strzelał Kujawa. W odpowiedzi głową strzelał Radosław Matusiak, ale nie zdołał pokonać Wyprały.

Pierwszą na prawdę groźną sytuację Widzew stworzył jednak dopiero w 32. minucie. Po rzucie rożnym uderzał Bieniuk, ale fanatyczna interwencja Wyparły uratowała ŁKS. Sześć minut później arbiter przerwał na chwilę spotkanie z powodu zamieszek na trybunach. Fani obydwóch drużyn rzucali w siebie racami. Nie minęło jednak dużo czasu i sędzia wznowił grę. W samej końcówce pierwszej części meczu szansę na gola do szatni zmarnował Robak. W sytuacji sam na sam napastnik Widzewa musiał uznać wyższość bramkarza ŁKS-u.
Druga połowa meczu zaczęła się bardzo zaskakująco. W 49. minucie z rzutu wolnego piłkę wrzucił Klepczarek, a Mowlik skierował ją do siatki. Na stadionie przy alei Piłsudskiego zapachniało sensacją. Zaledwie dwie minuty później padł drugi gol dla gości, ale sędzia uznał, że Świątek był na spalonym i gola nie uznał. Widzew odpowiedział w 56. minucie. Budka chciał wstrzelić piłkę w pole karne. Żaden z piłkarzy nie przeciął tego podania i…futbolówka wpadła do siatki. Widmo porażki oddaliło się od Widzewa. 120 sekund po wyrównującej bramce Budka doskonale podał do Radosława Matusiaka, a ten strzelił do praktycznie pustej bramki i było 2:1 dla gospodarzy. Trybuny stadionu wybuchnęły radością.
W 84. minucie przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Kujawa, ale górą w tym pojedynku był Mielcarz. Do końca meczu wynik już się nie zmienił i ostatecznie Widzew Łódź pokonał w derbach łodzi ŁKS 2:1. Derby na pewno nie rozczarowały, były gole, były emocje i niestety tradycyjne już problemy z zachowaniem kibiców.
No teraz świętuję zwycięstwo 2:1. BRAWO BUDKA,
MATUSIAK, MIELCARZ, WIDZEW PANY!!!