Mats Hummels jest piłkarzem budzącym kontrowersje. Nie swoim stylem bycia, lecz swoją karierą. Bo jak to wygląda? Junior Bayernu, który nie był w stanie walczyć o pierwszy skład i odszedł do Borussii. Potem gracz robiący furorę pod wodzą Juergena Kloppa. Następnie człowiek odchodzący do znanego sobie Bayernu, wbijający równocześnie nóż w plecy wielu fanom z Zagłębia Ruhry. Po kilku latach ponownie lądujący w Dortmundzie jako syn marnotrawny.
Matsa Hummelsa można uznać za piłkarza ukształtowanego przez Juergena Kloppa. W Borussii grał jeszcze pod koniec kadencji Thomasa Dolla, ale poważną przygodę z piłką rozpoczął dopiero pod kierownictwem wielkiego trenera ze Stuttgartu. U niego uczył się sztuki futbolu ofensywnego, opartego na tzw. gegenpressingu.
Był liderem defensywy w drużynie sięgającej po mistrzostwo Niemiec w sezonie 2011/2012. Jako przykład może świadczyć fakt, że jego partnerami byli tacy panowie jak Neven Subotic i Felipe Santana. Pierwszy – równolatek Hummelsa – gra dzisiaj w niezbyt renomowanym na świecie Denizlisporze. Drugi wykorzystuje resztki energii w brazylijskim Capecoense. A tymczasem niemiecki obrońca wciąż osiąga sukcesy.
Echa powrotu
Do Dortmundu Hummels wrócił w letnim okienku przed sezonem 2019/2020. Ówczesny trener Bayernu Niko Kovac na środku obrony wolał Boatenga i Sulego niż byłego piłkarza Borussii. Poza tym trzeba uczciwie przyznać, że zawodnik nie czuł się zbyt dobrze pod batutą Chorwata. Tuż po odejściu do drużyny Luciena Favre’a ojciec Matsa stwierdził, że jego syn był niedoceniany i to było głównym powodem powrotu na Signal Iduna Park. Kovac później również dolał oliwy do ognia, twierdząc, że Hummels bał się rywalizacji o pierwszy skład.
W każdym razie nowa Borussia była interesującą opcją. Prowadzona przez szwajcarskiego trenera szybko podniosła się po fatalnym sezonie 2017/2018, kiedy to duet Bosz – Stoger doprowadził klub do ruiny. Do nowego sezonu ponownie przystępowała jako wicemistrz Niemiec. Walkę z Bayernem przegrała dopiero nagłą obniżką formy na sam koniec sezonu. Zawinił też na pewno duch drużyny – w decydujących momentach nie brakowało wpadek i remisów ze słabeuszami. Przed nowym sezonem poszukiwano następcy Abdou Diallo, który przeszedł do PSG za niebagatelne 32 mln euro. Hummels wydawał się idealny. Mógł dać zespołowi trochę wiary w decydujących momentach, a poza tym nadal prezentował duże umiejętności.
Odbudowa relacji
Początki nie były łatwe. Ze względu na gorszą formę w ostatnim czasie i odejście do największego rywala kibice patrzyli na Hummelsa z pewną podejrzliwością. Tak samo było z grą drużyny. Hummels od początku grał w pierwszym składzie, jednak ekipa Favre’a ciągle w głupi sposób traciła punkty. Na przykład podczas meczu z Eintrachtem: Borussia prowadziła 2:1, a w końcówce meczu samobója strzelił Thomas Delaney. Dwa mecze później powtórka. Tuż przed zakończeniem spotkania Akanji sprezentował Freiburgowi drugiego gola, przez co wszystko znowu skończyło się wynikiem 2:2 i kompromitacją. Za nic nie dało się zyskać przewagi nad początkowo niemrawym Bayernem,









