Po długich tygodniach bezkrólewia, w Hamburgu w końcu znaleźli odpowiednią osobę, która zajmie się HSV. Kontrakt z klubem podpisał Thorsten Fink, dotychczasowy szkoleniowiec FC Basel.
Poprzedni pierwszy szkoleniowiec hamburczyków, Michael Oenning, został zwolniony w połowie września. Pod jego wodzą klub z portowego miasta wywalczył w sześciu kolejkach zaledwie jeden punkt i zajmował ostatnie miejsce w tabeli, które zresztą okupuje aż do dzisiaj. Chwilowym następcą Oeninnga był Rodolfo Cardoso Esteban, argentyński szkoleniowiec, który dostał tymczasową zgodę od zarządu Bundesligi na prowadzenie drużyny, pomimo braku niezbędnych dokumentów. Pozwolenie nie zostało przedłużone i na początku tygodnia nowym trenerem ogłosił się dyrektor sportowy HSV – Frank Arnesen. Oznajmił on jednak, że to jedynie „zasłona dymna”, a on sam bez przerwy szuka szkoleniowca, który będzie potrafił zająć się zespołem.

Sprawa się w końcu wyjaśniła. Nowym trenerem Hamburger SV został niemiecki szkoleniowiec Thorsten Fink. Dotychczasowy trener FC Basel rozwiązał swoją umowę ze szwajcarskim klubem i podpisał dwuipółletni kontrakt z „Rothosen”.
Jeszcze we wtorek wieczorem prezydent FC Basel, Bernhard Heusler, poinformował, że nie ma zamiaru pozwolić odejść szkoleniowcowi. Innego zdania był jednak Arnesen, który był przekonany, że Fink poprowadzi HSV. Teraz, gdy stało się jasne, że tak właśnie będzie, Duńczyk z zachwytem opowiada w mediach o nowym trenerze:
– Thorsten Fink to właściwy człowiek dla HSV. Od początku chciałem właśnie jego i jestem bardzo szczęśliwy, że udało się go nam pozyskać. Idealnie pasuje do klubu i naszej filozofii. Jestem przekonany, że z nim za sterami zajdziemy bardzo daleko – skomentował.
– Wszystko potoczyło się niezwykle szybko. Nie poprowadzę już żadnego treningu Basel, pożegnam się jedynie z piłkarzami – powiedział Fink w rozmowie ze „Sport1”.
Potencjalnymi kandydatami do objęcia sterów w HSV byli tacy trenerzy, jak: Louis van Gaal, Marco van Basten, Morten Olsen, Ricardo Moniz i Horst Hrubesch.









