To miało być jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki eliminacyjnej. Nie było. Słaba Holandia wygrała z jeszcze gorszą Turcją. Goście walczyli tylko w pierwszej części meczu i gdyby nie to, że gracze „Oranje” marnowali swoje sytuacje, mogli przegrać jeszcze wyżej. Skończyło się na wyniku 2:0.
Po dokładnie 61 dniach pracy Louis van Gaal stanął przed pierwszym ważnym testem. Nie przeprowadził w kadrze „Oranje” rewolucji, ale też nie bał się sprawdzić nowych zawodników. Reprezentacja Turcji, najpoważniejszy przeciwnik w walce o awans z grupy D, przyjechała do Amsterdamu sprawdzić, czy były trener Bayernu Monachium zdołał już odmienić grę drużyny, która na Euro 2012 kompletnie zawiodła. Nastroje kibiców gospodarzy były przed starciem mocno pesymistyczne – podopieczni van Gaala przegrali przecież w ostatnim towarzyskim meczu z Belgią 2:4.

W składzie Holandii nowe twarze – przed szansą debiutu w dzisiejszym (lub następnym) meczu staną Daryl Janmaat i Jordy Clasie (obaj Feyenoord) oraz Bas Dost z klubu VfL Wolfsburg. Wśród powołanych zabrakło van der Wiela, Schaarsa czy nowego nabytku AC Milan Nigela de Jonga. Gracze przyjezdnych marzą o awansie na wielką imprezę, ponieważ od Euro 2008 nie bywali na piłkarskich salonach. Do zwycięstw ma ich poprowadzić selekcjoner Abdullah Avci oraz Nuri Sahin, który zaledwie wczoraj stwierdził, że jego drużyna na pewno zagra na mundialu w Brazylii.
Zawodnicy „Oranje” rozpoczęli w ofensywnym ustawieniu 4-3-3 z Robbenem, Narsinghiem i van Persiem z przodu. Za nimi znalazł się rozgrywający Wesley Sneijder. W wyjściowym składzie niespodzianki – w bramce stanął Tim Krul, oprócz niego na boisko wybiegli również Daryl Janmaat i Jordy Clasie. Goście pojawili się na murawie bez Nuriego Sahina, za to z Hamitem Altintopem, nietypowo ustawionym na pozycji wysuniętego prawego…obrońcy.
Turcy zaczęli odważnie – już w pierwszej minucie Omer Toprak groźnie strzelał głową po rzucie rożnym. Piłka po jego uderzeniu minęła prawy słupek bramki Krula. W odpowiedzi szarżował Robben, ale jego dośrodkowanie zostało zablokowane. Był to jednak popis indywidualny i widać było, iż Holendrzy niespecjalnie rozumieją się na boisku.
Czas mijał i gracze w pomarańczowych strojach powoli zaczynali przeważać. Częściej byli w posiadaniu piłki, próbowali atakować skrzydłami, ale niewiele z tego wynikało. Za to Turcja znów stworzyła konkretne zagrożenie – po dośrodkowaniu z lewej strony Bruno Martins Indi niezbyt zrozumiał intencje swojego golkipera i o mało nie skończyło się to samobójczym trafieniem. Obrońca Feyenoordu w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej.
Ten słaby początek nie przeszkodził jednak Holendrom zdobyć pierwszego gola. W 17. minucie z rzutu rożnego dośrodkował Sneijder, van Persie uciekł obrońcom i strzałem głową skierował piłkę do siatki. Goście znad Bosforu wydawali się zszokowani takim obrotem spraw na boisku. Składną akcję udało im się przeprowadzić dopiero kilka minut później, ale lekki strzał bez problemu obronił Tim Krul.










