Po fatalnym początku sezonu w wykonaniu Liverpoolu pojawiły się spekulacje, że Roy Hodgson jest bliski zwolnienia. Co ciekawe, jako potencjalnego następcę wymienia się Rijkaarda. Aktualny szkoleniowiec „The Reds” z nutą ironii zdementował plotki.
Liverpool w strefie spadkowej pojawił się już po siedmiu kolejkach Premier League. Klub z miasta Beatlesów nie gra najlepiej, o czym świadczy chociażby haniebna porażka na Anfield w starciu z beniaminkiem z Blackpool. Przed niedzielnym meczem z Blackburn Rovers pojawiły się spekulacje, że Hodgsona może zastąpić Frank Rijkaard. Jednak były szkoleniowiec Barcelony też nie przeżywa najlepszego okresu w swojej karierze.

– Frank Rijkaard został właśnie zwolniony z Galatasaray – musi być zatem świetnym menedżerem – z ironią wypowiadał się Hodgson na temat Holendra. – Mówimy tutaj o jego agencie, który wszędzie się pcha. To wszystko spekulacje. Przeżywałem takie chwile przez dwa i pół roku, kiedy byłem w Interze. Każdego dnia były w gazetach doniesienia o tym, że ktoś przejmie moją pracę. Wytrzymywałem z tym dwa i pół roku tam, równie dobrze mogę wytrzymać dwa i pół roku tu.
Angielski szkoleniowiec wyjaśnił jeszcze, że wszelkie doniesienia o tym, iż jego czas na Anfield dobiega końca, nie pochodzą z klubu. Jego zdaniem takie historie wymyślają ludzie z zewnątrz, którzy delektują się faktem, iż Liverpool przeżywa mało pomyślny okres.











