W ostatni weekend piłkarze we Włoszech rozegrali już 15. kolejkę Serie A. Przebiegła ona bez większych niespodzianek, większość faworytów wygrała swoje mecze. Najwięcej radości po tej serii spotkań mieli zawodnicy Lazio, którzy pokonali mistrza kraju, Inter Mediolan. Polacy mogą cieszyć się ze zwycięstwa Fiorentiny Florencja i czystego konta Artura Boruca.
Już w piątek Serie a 15. kolejkę rozpoczęła się z bardzo wysokiego C. W starciu kolejki na Stadio Olimpico w Rzymie zmierzyły się Lazio oraz aktualny mistrz Włoch, Inter Mediolan. Wydawało się, że słabsza forma zmotywuje graczy Rafaela Beniteza do dobrej gry. Tymczasem w pierwszej połowie ponieśli poważne straty. Lukę Castelazziego pokonał Giuseppe Biava, a Dejan Stanković opuścił boisko z powodu kontuzji. W drugiej, gdy po bramce Zarate kontaktowe trafienie zaliczył Pandev, wydawało się, że Inter wróci do gry. Tymczasem mediolańczyków dobił Anderson, dzięki czemu rzymianie utrzymali drugie miejsce w tabeli, czempioni spadli na ósmą pozycję.

O sporym pechu mogą mówić zawodnicy Romy. Wydawało się, że przeciwników, Chievo Werona, mają dosłownie na widelcu. Do przerwy piłkarze z Wiecznego Miasta prowadzili 2:0 dzięki dwóm trafieniom Fabio Simplicio. Tymczasem w drugiej części meczu gra gości wyraźnie siadła. Bez skrupułów wykorzystali to goście. Najpierw Julio Sergio zaskoczył Davide Moscardelli, a do wyrównania doprowadził Pablo Granoche. Remis zepchnął graczy Claudio Ranieriego na siódme miejsce, Chievo jest dziesiąte.
Wygrana Lazio była sporą motywacją do odniesienia zwycięstwa dla lidera Serie A, Milanu. Podopieczni Massimiliano Allegriego przez cały mecz z Brescią posiadali ogromną przewagę. Strzelanie w czwartej minucie rozpoczął Kevin-Prince Boateng. Po upływie pół godziny gry goście przegrywali już 0:3. Stało się tak za sprawą goli strzelonych przez Robinho i Zlatana Ibrahimovicia. W drugiej połowie „Rossoneri” dążyli do podwyższenia wyniku, ale więcej bramek już nie padło. Milan utrzymał prowadzenie, a Brescia po tej porażce nadal gości na granicy strefy spadkowej.
W starciu dwóch zespołów walczących o utrzymanie lepsza okazała się Bologna. Jeszcze w pierwszej połowie bramkarza Ceseny zaskoczył znany z występów z Juventusie Turyn i Valencii Marco Di Vaio. W drugiej gospodarze próbowali wyrównać, lecz to przyjezdni zadali decydujący cios. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Francesco Antonioli skapitulował po strzale Miguela Angela Britosa. Dzięki temu Bologna oddaliła się od strefy spadkowej, a Cesena zajmuje 18. miejsce.
Sporo emocji towarzyszyło starciu Parmy z Udinese. Obie strony zaciekle walczyły o każdy metr boiska i starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Gola dla zawodników Pasquale Marino zdobył Hernan Crespo. Jeszcze przed przerwą powody do radości mieli przeciwnicy, dzięki bramce wyrównującej Antonio Di Natale. Jednak ostatnie słowo należało do miejscowych, a konkretnie do Argentyńczyka Crespo. Po raz drugi pokonał on Samira Handanovicia, dając trzy punkty Parmie, która dzięki temu awansował an 14. miejsce. Udinese jest 11.










