Najciekawiej zapowiadający się sobotni mecz rosyjskiej Premier Ligi, Anży Machaczkała – Kubań Krasnodar, zawiódł oczekiwania kibiców. Fani zgromadzeni na stadionie w stolicy Dagestanu nie obejrzeli żadnej bramki.
W składach obu drużyn zabrakło po jednym kluczowym zawodniku. Szkoleniowiec Anży, Gadżi Gadżijew, nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Brazylijczyka Jucileia da Silvy, a z kolei trener Kubania, Dan Petrescu, do meczowej osiemnastki nie włączył zdyskwalifikowanego Zelao.
Początek spotkania wskazywał, że kibice zobaczą w ciągu kolejnych minut sporo goli. Już po 120 sekundach gry prowadzenie gościom mógł zapewnić Władysław Kulik. Pomocnik Kubania jednak chybił, nie trafiając w bramkę z dziesięciu metrów. W odpowiedzi równie nieskuteczny w polu karnym rywala był napastnik Anży, Diego Tardelli. Niedługo później niewiele brakowało, aby do siatki gospodarzy trafił Dawid Corajew. Strzał 28-letniego pomocnika otarł się jednak o poprzeczkę.
W kolejnych minutach inicjatywę na boisku stopniowo zaczęli przejmować gospodarze. Szczególnie aktywny w ich szeregach był Jan Holenda. Były reprezentant czeskiej młodzieżówki usiłował zaskoczyć Aleksandra Budakowa strzałem głową. Golkiper Kubania nie dał się w tej sytuacji zaskoczyć. Holenda nie otworzył wyniku tego spotkania także w 29. minucie, kiedy to przestrzelił po podaniu Szamila Łachjałowa.
Nieco mniej widoczny był najlepszy strzelec beniaminka z Krasnodaru, Lacina Traore. Gracz z Wybrzeża Gości Słoniowej, pieczołowicie pilnowany przez obrońców, tylko raz zdołał uderzyć na bramkę Nukriego Rewiszwiliego. Gruzin nie musiał jednak interweniować, gdyż futbolówka trafiła w boczną siatkę. Przed przerwą kibice obejrzeli też kilka strzałów z dystansu autorstwa Roberto Carlosa, ale utytułowany Brazylijczyk nie miał najlepiej ustawionego celownika i pierwsza część meczu zakończyła się rezultatem bezbramkowym.
O drugiej połowie meczu można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Gracze obu drużyn skupiali się tylko i wyłącznie na tym, by ich rywale nie strzelili bramki, w związku z czym ciekawych akcji w tej części meczu było jak na lekarstwo.
W 60. minucie groźny strzał Aleksandra Kozłowa na rzut rożny wybił Rewiszwili. Kwadrans później indywidualną szarżę przeprowadził Mbark Boussoufa, ale jego uderzenie nie mogło zaskoczyć Budakowa. Jeszcze lepszą okazję zdołał zmarnować w 79. minucie Władysław Kulik. Pomocnik Kubania otrzymał precyzyjne podanie od Traore, jednak w sytuacji sam na sam z golkiperem Anży przeniósł piłkę nad poprzeczką. Z fatalnym zagraniem swojego podopiecznego długo nie mógł pogodzić się Dan Petrescu. Rumuński trener nie ukrywał swej złości.
Końcówka spotkania nie przyniosła spodziewanych emocji i obie ekipy podzieliły się punktami. Zarówno Gadżi Gadżijew, jak i Dan Petrescu na konferencji prasowej podkreślili, że ten rezultat jest dla ich drużyn stratą punktów. Potknięcie Anży i Kubania wykorzystali piłkarze Lokomotiwu Moskwa, którzy dzięki zwycięstwu nad Terekiem Grozny co najmniej do jutra objęli przodownictwo w tabeli.
Pozostałe sobotnie wyniki: Spartak Nalczik – Wołga Niżny Nowogród 1:1, FK Krasnodar – Tom Tomsk 2:2, Lokomotiw Moskwa – Terek Grozny 4:0.










