Po ponad 13 latach na włoskich boiskach Bartosz Salamon postanowił wrócić w rodzinne strony. Dziewięciokrotny reprezentant Polski podpisał kontrakt z Lechem Poznań i należy to rozpatrywać jako jeden najlepszych transferów w zimowym okienku. 29-latek ma na swoim koncie blisko 240 występów we Włoszech, z czego 66 w Serie A. Taki bagaż doświadczeń powinien wystarczyć do tego, by być jednym z najlepszych defensorów w naszej lidze.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Bartosz Salamon z czasem na dobre zagości na boiskach Serie A. Środkowy obrońca wielokrotnie był tego blisko, ale za każdym razem z różnych przyczyn nie udawało mu na dobre przebić do podstawowego składu. Co gorsza, taka sytuacja miała miejsce w kilku klubach. Znacznie lepiej z grą było w Serie B, w której Salamon uzbierał aż 144 występów, prezentując z reguły bardzo dobry poziom.
Różne perturbacje w jego karierze nasilały plotki o ewentualnym powrocie do kraju. Mówiło się o rzekomym zainteresowaniu Legii Warszawa, Lechii Gdańsk i wielokrotnie o Lechu Poznań, w którym się wychował. W letnim okienku kwestia przenosin Bartosza Salamona do Lecha była na bardzo poważnym etapie. Sam zawodnik jednak jeszcze wtedy się na to nie zdecydował, chcąc powalczyć o grę w SPAL. Zimą największym priorytetem „Kolejorza” było pozyskanie środkowego obrońcy i ponownie postanowiono spojrzeć w stronę 29-latka. Tym razem negocjacje okazały się korzystne dla obu stron i Salamon po ponad 13 latach we Włoszech wraca na stare śmieci.
Wszystko mogło się potoczyć inaczej
Kariera Salamona, gdy był jeszcze młodym, utalentowanym zawodnikiem Brescii Calcio, mogła rozwinąć się zupełnie inaczej. Wszystko przez specyficzną sytuację, kiedy ubiegał się o niego Sporting CP. Wtedy wydawało się, że transfer jest dopięty na ostatni guzik, jednak nagle się wszystko wysypało. Okazało się, że jego ówczesny agent nie do końca się spisał i to zaburzyło finalizację. Paradoks tej sytuacji był taki, że kilka miesięcy wcześniej do Salamona zgłosił się popularny Mino Raiola, chcący go reprezentować. Ich drogi i tak w końcu się zeszły, gdyż rozgoryczony polski defensor zdecydował się na zmianę agenta po wspomnianym nieudanym transferze.
W tamtym okresie w mediach zagranicznych krążyła jeszcze jedna ciekawa informacja. Na spotkaniach Brescii kilka razy pojawił się Pep Guardiola, by obserwować grę właśnie Bartosza Salamona.











