Wesele w Rzymie, stypa w Turynie. A wielkim bohaterem szlagieru – wygranego przez Romę 2:1– nie dwaj liderzy rywalizujących drużyn, Alex Del Piero i Francesco Totti, tylko trener stołecznych, Claudio Ranieri.
Trener Romy zaskoczył Juventus już od samego początku spotkania, nie wystawiając w pierwszym składzie legendy swojego klubu. Francesco Totti pojawił się na boisku dopiero w 8. minucie meczu, zastępując z konieczności kontuzjowanego Toniego. Roma musiała radzić sobie bez swojego żądła, które tydzień temu dwukrotnie ukąsiło Genoę, ale na wejście Tottiego czekali w tym meczu wszyscy. Jednak zanim legenda stołecznego klubu pokazała swoje walory, zobaczyliśmy, że równie groźne dla Buffona może być inny atakujący w zespole Romy – Mirko Vucinić. Zawodnik z Czarnogóry był bliski wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie, ale skierował futbolówkę w boczną siatkę. Niemal natychmiast zaripostowali Turyńczycy – w pole karne dośrodkowywał Del Piero, a głową uderzał Marchisio – minimalnie obok słupka. W 18. minucie wreszcie dał o sobie znać Totti, którego strzał wylądował jednak poza boiskiem. Po dobrym i żywym początku byliśmy świadkami przestoju w grze obu drużyn.
Zziębnięci kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico zostali nieco rozgrzani sytuacją z 37. minuty, gdy po wrzutce Diego z rzutu wolnego najwyżej do piłki wyskoczył Del Piero, ale minimalnie chybił. Pierwsza połowa była mimo wszystko rozczarowująca. Szczególne pretensje należało rościć w kierunku atakujących obu ekip, którzy nie mieli pomysłów, jak rozpracować linię defensywną. Honor tego hitu miała uratować druga połowa.
Szczególnie do serca uwagi trenera w przerwie wzięli sobie zawodnicy Juventusu. Co prawda od mocnego uderzenia próbowali rozpocząć goście. Francesco Totti miał dzisiaj jednak spore problemy z precyzją. Jak skutecznie, a zarazem efektownie uderzyć na bramkę pokazał mu Alex Del Piero, który w 52. minucie pięknym strzałem z woleja umieścił piłkę w siatce.
Roma dwoiła się i troiła, chcąc przejąć inicjatywę, ale jej próby były nieudolne. Dopiero przy pomocy Fabio Grosso, który sfaulował w polu karnym Taddeia, udało się rzymianom wyrównać. Francesco Totti ustawił piłkę 11 metrów przed bramką Julio Sergio i przy strzale nie pomylił się.
Juventus wiedział, że jego kibice nie będą zadowoleni z rezultatu remisowego. Tylko dzięki wygranej „Stara Dama” mogła zepchnąć z podium Romę i sama wejść na jej miejsce. Ciro Ferrara zdecydował się zatem posłać do boju debiutującego pomocnika Antonio Candrevę, który wszedł za defensywnie usposobionego Grygerę. Były zawodnik Livorno szybko zaaklimatyzował się na boisku i po chwili mógł zanotować asystę. Adresatem jego dośrodkowania był Amauri, jednak bohaterem tej sytuacji został golkiper Romy, który świetnie wybronił strzał Brazylijczyka. Gdy wydawało się, że Juventus jest o krok od wyjścia na prowadzenie, czerwoną kartkę za faul na Risse poza polem karnym obejrzał Gianluigi Buffon. Było niecałe 10 minut do końca spotkania. Roma nie sprawiała do końca wrażenia drużyny, która chciałaby wykorzystać przewagę liczebną. To myślenie okazało się jednak złudne, bowiem na minutę przed ostatnim gwizdkiem decydującego gola zaaplikował zawodnikom Ferrary John Arne Risse.










