W prestiżowym spotkaniu na szczycie we włoskiej Serie A drużyna Milanu po raz pierwszy w tym sezonie poniosła porażkę na stadionie San Siro. Przyczynił się do tego między innymi kapitan „Bianconerich”, Alessandro Del Piero, który zdobył swojego 179. gola w barwach Juventusu Turyn.
W sobotni wieczór w ramach dziewiątej kolejki Serie A odbyło się prawdziwe starcie gigantów włoskiej piłki. Naprzeciwko siebie stanęły zespoły Milanu oraz Juventusu. Taka konfrontacja musiała budzić emocje, nawet u kibiców nieinteresujących się calcio.

Zgodnie z oczekiwaniami mecz rozpoczął się od dużego „C”. Pierwsze piętnaście minut ujawniło fantastyczny, emocjonujący spektakl w wykonaniu obu drużyn. Sytuacja goniła sytuację, a wynik meczu na tablicy wynikowej mógł się zmienić już po pierwszych 60 sekundach spotkania. Właśnie wtedy zainicjowana została pierwsza groźna akcja po stronie „Rosssonerich”. „Ibrakadabra” idealnie odegrał futbolówkę do Brazylijczyka Pato, a ten, wychodząc na wolną pozycję, nie zdołał pokonać bramkarza „Starej Damy” Marco Storariego. Nie minęła chwila i ponownie groźną sytuację skonstruowała drużyna Milanu. W tej sytuacji pozamieniali się rolami Pato z Ibrahimoviciem. Ten pierwszy po udanym dryblingu, w którym bez problemów mijał swoich rywali, zagrał do Szweda. Ten, nie zastanawiając się długo, oddał techniczny strzał z około 20 metrów, ostatecznie zaliczając niecelny strzał w poprzeczkę.
Nie ma co ukrywać, iż pierwsze minuty spotkania należały do drużyny dowodzonej przez Massimilano Allegriego. Ekipa gospodarzy w przytłaczającym ataku dusiła gości. Ale tylko do czasu. Znak na rozpoczęcie ofensywnej dał turyńczykom w 12. minucie Felipe Melo. Brazylijczyk postanowił uderzyć z blisko 25 metrów od bramki Abbiatiego, jednak bramkarz gospodarzy poradził sobie bez większych problemów z tym strzałem. Inicjatorem kolejnej akcji na siatkę mediolańczyków był Alex Del Piero. Żywa legenda klubu ze stolicy Piemontu otrzymała świetną piłkę na lewym skrzydle, by następnie przenieść się z nią do środka i ostatecznie decydując się na uderzenie, zamiast podawać do dobrze ustawionego Quagliarelli. Po tej akcji wynik nadal był bezbramkowy.
W 23. minucie znak ostrzegawczy gospodarzom w postaci ładnego strzału głową pokazał z kolei Fabio Quagliarella, lecz na posterunku był dobrze ustawiony Abbiati. Ale słynne porzekadło mówiące: co się odwlecze, to nie uciecze, ponownie znalazło swoje odzwierciedlenie w spotkaniu piłkarskim. Niespełna minutę później nastąpiła powtórka z rozrywki. Z tym, że dośrodkowującym nie był jak wcześniej Martinez, a Paolo De Ceglie, który fenomenalnie obsłużył Quagliarellę crossowym zagraniem, więc Włochowi pozostało tylko umieścić piłkę w siatce bramki bronionej przez Christiana Abbiatiego. Goście wyszli na prowadzenie.












