Mistrzostwa Europy wkraczają w decydującą fazę. Hiszpania i Niemcy to reprezentacje, które już przed rozpoczęciem turnieju typowane były na największych faworytów. Obydwie spotkać mogą się dopiero w finale, ale niewykluczone, że plany pokrzyżują im rywale z teoretycznie niższej półki. Na rozstrzygnięcia musimy trochę poczekać, ale nikt nie zabroni nam trochę pogdybać.
Zespół Niemiec w piątek rozegra swój ćwierćfinałowy pojedynek z Grecją, w którym jest bezsprzecznym faworytem. Grecy zagrali na nosie Polakom i Rosjanom i rzutem na taśmę awansowali do fazy pucharowej Euro 2012. Przed turniejem i w jego trakcie uznawani byli za jedną z najsłabszych, o ile nie najsłabszą ekipę na mistrzostwach. Po nieoczekiwanym awansie marzą zapewne o powtórce z 2004 roku, ale zdaje się, że przy marzeniach będą musieli pozostać. Niemiecka drużyna wydawała się w fazie grupowej najlepsza z całej stawki. Podopieczni Joachima Loewa nie wymieniają miliona podań jak Hiszpanie, ale potrafią w mgnieniu oka przedostać się z jednego pola karnego pod drugie. Do tego dochodzi znakomite panowanie nad piłką i boiskowymi wydarzeniami. Prowadzącym w meczu Niemcom chyba nic nie jest w stanie odebrać zwycięstwa. Grecja bez wątpienia będzie się bronić, ale jej linia defensywna musi w pewnym momencie pęknąć – niewiele jest formacji, które zachowają stuprocentową skuteczność przez 90 minut pojedynku z taką ekipą jak Niemcy, dyrygowaną przez niesamowitego Mesuta Oezila.

Można byłoby powiedzieć, że pewność siebie może zgubić Niemców, jak i zgubiła Polaków oraz Rosjan, ale naprawdę niewyobrażalne jest to, by nasi zachodni sąsiedzi mieli przegrać z Grekami. Dużo trudniejsze zadanie mają za to Hiszpanie. „La Furia Roja” zmierzy się bowiem z Francją, która w dwóch meczach grupowych pokazała się z naprawdę dobrej strony. Kibice będą jednak pamiętać porażkę ze Szwedami – Szwedami, którzy nie walczyli już o nic poza honorem. „Trójkolorowi” byli w tym meczu wyraźnie słabsi i przegrali w pełni zasłużenie. Choć przed turniejem stawiani byli w roli czarnego konia, teraz ich sytuacja wydaje się bardzo trudna. Hiszpania, choć również nie zachwyciła w swoim ostatnim grupowym meczu, powinna poradzić sobie ze swoim rywalem. Zgodni co do tego są zarówno piłkarscy eksperci, jak i bukmacherzy. Mówi się, że każdej drużynie na tego typu turnieju przytrafia się jeden słabszy mecz. Francuzi i Hiszpanie mają go już za sobą, z tym że Hiszpanie, pomimo słabej gry, potrafili go wygrać.
Na kogo trafią Niemcy i Hiszpanie? W przypadku tych drugich sprawa wygląda na zdecydowanie prostszą. Powinni to być Portugalczycy, nie tylko ze względu na fakt, iż w ostatnim meczu błysnął Ronaldo. Oczywiście, wielu zarzuca „Seleccao”, że jest za bardzo uzależniona od asa Realu Madryt, ale w meczu z Holandią nie tylko on zagrał świetnie. W środku pola brylował przecież Joao Moutinho, którego postawa w ćwierćfinale z Czechami również może być niezwykle ważna. Ostoją defensywy jest Pepe, który skupia się wyłącznie na grze w piłce, a nie na kopaniu rywali. Czesi, podobnie jak Grecy, postawią prawdopodobnie na defensywę, licząc na szybkie kontry i zaskoczenie rywala. Dlatego Portugalia również musi być solidna w obronie – nie od dziś wiadomo, że Nani czy Ronaldo niechętnie wracają się na własną połowę, zwłaszcza jeśli rywale ruszają z szybkim kontratakiem. Linia defensywna drużyny Paulo Bento wygląda jak do tej pory bardzo dobrze, dlatego nie pozostaje nic innego, jak stwierdzić, że wszystko zależeć będzie od tego, na jakim poziomie zagrają obrońcy czescy.












