Hiszpania mistrzem świata! Cały piłkarski świat przybrał czerwone barwy. Cały Półwysep Iberyjski pogrążył się w szalonej radości. Cały Madryt, cała Barcelona składają hołd herosom współczesnego sportu.

Hiszpania spełniła swoje piłkarskie marzenie, zdobyła mistrzostwo świata i wreszcie przestała być wiecznie niespełnionym faworytem. Obfitująca od lat w futbolowych geniuszów nacja wreszcie sięgnęła po najważniejsze trofeum. To, co nie udało się pokoleniu „Ye – Ye”, to, co było za trudne dla „Piątki Sępa” i katalońskiego „Dream Teamu”, było, jak się okazuje, w zasięgu Casillasa, Xaviego i Puyola. Mamy to szczęście oglądać najwspanialsze pokolenie hiszpańskiego futbolu, a może nawet jedno z najlepszych w historii. Wygrywając mistrzostwo Europy i świata, podopieczni Del Bosque stanęli w szeregu z Brazylią z lat 60., Niemcami 70., a także Francuzami przełomu wieków.
– Siłą tej drużyny jest nasza jedność. To właśnie ona nas napędza i prowadzi do przodu.

Hiszpania to drużyna, w której panuje perfekcyjna atmosfera. Próżno szukać drugiej ekipy, w której na ławce siedzi dwóch tak świetnych bramkarzy, którzy akceptują swoją podrzędną rolę. Mało tego – wydają się największymi fanami Ikera Casillasa. Drużyna, w której skład wchodzi ośmiu graczy Barcelony i pięciu Realu, która zdaje się skazana na ciągłe utarczki, tworzy doskonały monolit. Casillas rozumie się z Puyolem niemal tak dobrze jak z klubowymi stoperami. Xabi i Busquets niszczą formacje ofensywne kolejnych rywali z niebywałą łatwością, a Xavi raz po raz świetnymi piłkami uruchamia bocznych obrońców – zero niesnasek, zero utarczek. Hiszpańska prasa, niebywale biegła w wynajdywaniu skandali, rozdmuchiwaniu plotek i tworzeniu niemającego zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością obrazu świata, milczała. Żadnych bójek na treningach, żadnych awantur o miejsce w składzie. Największym „problemem” była Sara Carbonero stojąca za bramką Casillasa. Przez miesiąc stronę internetową dziennika „Marca” przyozdabiał napis „Todos unos por la Roja”. Rzeczywiście wszyscy byli razem.
– Kiedy widziałem Puyola lecącego w kierunku piłki, wiedziałem, że za nim stoi cała drużyna. Kiedy on strzelił gola, czuliśmy, że my też to zrobiliśmy.











