Piłka nożna jest na igrzyskach olimpijskich niemal od samego początku, poza olimpiadą w Atenach w 1896 roku oraz w Amsterdamie w 1932 roku. Z tymi dwoma wyjątkami futbol zawsze był częścią scenariusza igrzysk olimpijskich. Z jakim efektem? Zapraszamy do lektury.
Poprzednia część artykułu dostępna tutaj: Historia igrzysk olimpijskich cz. 2
Seul 1988
Igrzyska olimpijskie w Seulu były wyjątkowe z wielu powodów. Po raz pierwszy na olimpiadzie zobaczyliśmy prawdziwą Brazylię. „Canarinhos” posiadający w swoich szeregach Romario, Bebeto, Carecę, czy Taffarela zagrali w końcu na swoim poziomie. Efektowne zwycięstwa 4:0 z Nigerią i 3:0 z Australią w fazie grupowej oraz wygrana 2:1 z Jugosławią kazały stawiać ten zespół w gronie głównych faworytów. Niespodziewanie na turnieju olimpijskich świetną piłkę prezentowała Zambia, w której błyszczał Kalusha Bwalya. Afrykanie na początek zremisowali 2:2 z Irakiem, co zupełnie zdezorientowało kolejnych rywali tej drużyny – Włochów. Italia nie miała nic do powiedzenia w starciu z Zambią i otrzymała tęgie lanie, wynik 0:4 do tej pory jest pamiętany jako jedna z największych klęsk we włoskim futbolu. W spotkaniu z Gwatemalą Zambijczycy potwierdzili, że poprzedni mecz nie był tylko jednorazowym wyskokiem, wynik 4:0 z Gwatemalą dał do zrozumienia, że mogą oni być czarnym koniem turnieju olimpijskiego. Dobrze radził sobie także Związek Radziecki, który w porównaniu do wymienionych wcześniej drużyn był efektywny, ale mało efektowny, za to rozkręcał się z meczu na mecz. W ćwierćfinale ZSRR pokonał 3:0 Australię, co było najwyższym wynikiem obok triumfu RFN-u z Zambią. Afrykanie nie wytrzymali presji i w starciu z niemiecką konsekwencją polegli z kretesem. Wart odnotowania jest także pojedynek południowo-amerykański. Brazylia i Argentyna mierzyły się ze sobą tyle razy, że opisanie wszystkich sprawozdań stworzyłoby najdłuższą książkę na świecie. Na olimpiadzie jak do tej pory nie było okazji, ta pierwsza była więc szczególnie ważna. Zwycięsko z tej bitwy wyszli Brazylijczycy, którzy dzięki trafieniu Geovaniego w 76. minucie zwyciężyli 1:0. W półfinałach ZSRR pokonał Włochów 3:2, a Brazylia po rzutach karnych pozbawiła nadziei na złoto niemiecką ekipę. Finał miał być świętem „Canarinhos”. Początkowo wszystko wydawało się być po myśli Brazylii, najbardziej utytułowany piłkarsko kraj świata wyszedł na prowadzenie w 30. minucie po golu Romario. Potem jednak porządek zakłócił Dobrowolski, który strzałem z rzutu karnego doprowadził do remisu, a zburzył go Sawiczew, zdobywca zwycięskiej bramki dla ZSRR w 104. minucie spotkania.
Barcelona 1992

Turniej w Barcelonie doskonale pamiętają starsi kibice z Polski. „Biało-czerwoni” zdobyli srebrny medal, przegrywając w finale 2:3 z Hiszpanią. Więcej o drodze Polaków piszemy pod tym linkiem: . Hiszpanie mieli znakomity początek. Zwycięstwo 4:0 z Kolumbią robiło wrażenie, w kolejnych meczach z Egiptem i Katarem gospodarze wygrywali 2:0. Pierwsze skrzypce w ekipie hiszpańskiej grali wówczas Kiko, Luis Enrique i Guardiola, późniejsze gwiazdy światowego futbolu. Przy takich zawodnikach bledły nawet atuty olimpijskiej reprezentacji Włoch, która w ćwierćfinale musiała uznać wyższość Hiszpanów, przegrywając 0:1. Niespodzianki w ćwierćfinale sprawiły Ghana i Australia. Afrykanie po dogrywce wyeliminowali silną ekipę Paragwaju, a bohaterem spotkania był zdobywca trzech bramek, Kwame Ayew. Z kolei „Socceroos” wyrzucili za burtę Szwedów, zwyciężając 2:1. Obie rewelacje turniejowe nie miały nic do powiedzenia w półfinale. Australia uległa Polsce aż 1:6, a Hiszpanie po raz kolejny zadowolili się zwycięstwem 2:0 z Ghaną. Finał, rozgrywany przy 95-tysięcznej publiczności, był wyśmienitą ucztą dla wszystkich kibiców. Hiszpania zwyciężyła 3:2, ale zanim sędzia odgwizdał koniec spotkania, wszystko się zmieniało jak w kalejdoskopie. Polska jako pierwsza zdobyła gola, na kwadrans przed końcem był remis 2:2, ale ostatecznie to gospodarze cieszyli się ze złotego medalu.











