Martin Harnik poprowadził swój zespół do zwycięstwa, dwukrotnie pokonując bramkarza SC Freiburg. Honorowe trafienie dla gospodarzy zaliczył oczywiście Papiss Cisse. Drużyna ze Stuttgartu awansowała na trzecie miejsce w tabeli, mając dwa punkty straty do liderujących Bayernu i Werderu.
Na początku meczu do ataku ruszyli gospodarze. Już w pierwszej minucie w dobrej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Papiss Cisse, ale fatalnie przestrzelił. Chwilę później Senegalczyk po raz drugi nie wykorzystał dogodnej szansy na strzelenie bramki. Z pewnością nie tego oczekiwali fani gospodarzy, których Cisse przyzwyczaił do dobrej skuteczności i wielu goli. W dziewiątej minucie pierwszy strzał oddali goście, a konkretnie Martin Harnik, jednak świetnie zachował się bramkarz Freiburga, Oliver Baumann. 120 sekund później, po raz kolejny nie popisał się Cisse, który uderzył piłkę głową, jednak trafił prosto w ręce bramkarza gości.
Tuż przed 20. minutą zawodnicy obu drużyn oddali dwa groźne strzały z dystansu, jednak ani Zdravko Kuzmanović, ani Julian Schuster nie trafili nawet w światło bramki. W 27. minucie kontuzji doznał stoper Freiburga, Beg Ferati, i był zmuszony do wcześniejszego zejścia z boiska. Pięć minut później Harnik strzelił gola na 0:1 i wyprowadził gości na prowadzenie. Po kilku sekundach mogło być już 0:2, ale japoński skrzydłowy VfB, Shinji Okazaki, zmarnował dogodną sytuację. Przed końcem pierwszej połowy gospodarze zmarnowali aż trzy sytuacje na wyrównującą bramkę. Najpierw fatalnie zachował się Schuster, a potem prosto w bramkarza trafił Stefan Reisinger.
Po przerwie Reisinger znowu nie potrafił pokonać Ulreicha, tyle że tym razem uderzał głową. W 52. minucie pomocnik Freiburga, Yacine Abdessadki, oddał mocny, ale niecelny strzał z dystansu. Gospodarze zawzięcie dążyli do wyrównania, ale jakby zaczynało im brakować sił. Inicjatywę przejęli zawodnicy ze Stuttgartu i zdominowali następny kwadrans gry. Dobre sytuacje do zdobycia gola mieli Seder Tasci, Kuzmanović i Christian Gentner, ale żaden z nich nie potrafił skierować piłki do siatki. Po godzinie gry mecz się wyrównał, zawodnicy obydwu drużyn zaczęli grać trochę spokojniej. Żadnemu zespołowi jakby nie zależało na zdobyciu gola, gra toczyła się bardziej w środku pola. To nie mogło się podobać kibicom, trenerzy zaczęli dokonywać zmian. Na boisku pozostał jednak Harnik i w 73. minucie po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Taki wynik mógł uspokoić fanów gości, a także samych zawodników. Do gry drużyny ze Stuttgartu wkradło się sporo luzu. Goście zaczęli popełniać głupie błędy w obronie i dopuszczali napastników gospodarzy do licznych sytuacji bramkowych. Ci jednak nie mieli najlepszego dnia – kolejno: Reisinger, Schuster i Dembele nie potrafili wykorzystać szansy na zdobycie kontaktowego gola. Udało się jednak największej gwieździe Freiburga – Papissowi Cisse. Senegalczyk na pięć minut przed końcem spotkania zdobył bramkę i przywrócił nadzieje kibicom na remis. Do wyrównania mógł doprowadzić słowacki napastnik, Erik Jendrisek, ale jego potężny strzał minął bramkę o ładnych kilka metrów. Kilka sekund później sędzia zakończył spotkanie.








