W jednym z ostatnich meczów 5. kolejki Bundesligi Hannover 96 ograł na własnym stadionie 1. FC Nürnberg 4:1. Zdecydowanie najlepszy na boisku był Szabolcs Huszti, który zanotował dwie asysty oraz zdobył bramkę. Niezłe zawody rozegrał też Didier Ya Konan, strzelec dwóch goli. Dla gości honorowe trafienie zaliczył Timothy Chandler.
Hannover zaczął sezon z bardzo wysokiego C, prezentował formę wyborną i sprawiał wrażenie drużyny, dla której nie jest istotne, czy gra ze Śląskiem Wrocław czy Wolfsburgiem. Każdego prał aż miło. Wszystko do czasu. W minionej kolejce zimny prysznic na głowy podopiecznych Mirko Slomki wylało 1899 Hoffenheim. Prawdopodobnie ekipa Hannoveru poczuła się zbyt pewnie i zlekceważyła rywala. Dziś do takiej sytuacji nie mogło dojść. FC Nürnberg bardzo dobrze rozpoczęło sezon. Drużyna Heckinga wygrała wyjazdowe mecze z Hamburgerem i Borussią M’Gladbach, a Borussii z Dortmundu nie pozwoliła wygrać przy Easy-Credit Stadion. W Hanowerze też zapowiadano ostrą walkę o punkty.
Od pierwszego gwizdka sędziego Hannover prezentował futbol, do jakiego przyzwyczaił nas na początku sezonu. Grając przed własną publicznością, piłkarze Slomki ochoczo ruszyli do ofensywy. Już w 3. minucie pokazał się powracający po kontuzji Andreasen, który bardzo szybko doszedł do siebie po urazie. Niestety, jak się okazało, trener zbyt szybko wystawił go w meczu o stawkę. W 8. minucie Andreasen padł na murawę i złapał się za kostkę. Dla niego spotkanie się skończyło. Potrzebna była zmiana i na murawę wbiegł Schmiedebach.
Przewaga była zdecydowanie po stronie zawodników w bordowych strojach, jednak po kwadransie gry to goście mogli objąć prowadzenie. Bardzo ładnym dośrodkowaniem popisał się Chandler, a w powietrzu bezkonkurencyjny okazał się Pekhart, który celną główką postraszył Zielera. Skończyło się tylko na rzucie rożnym.
W 21. minucie kibice w końcu zobaczyli bramkę. Zespołowo zagrał Hannover. Pinto ładnie wypatrzył na prawej stronie Schlaudraffa, ten dokładnie podał do Husztiego, a Węgier przytomnie wyłożył piłkę niepilnowanemu Stindlowi, który z jedenastu metrów nie dał żadnych szans bramkarzowi na obronę. Gospodarze w pełni zasłużenie objęli prowadzenie.
Nie minęło dziesięć minut od pierwszego gola, a na tablicy wyników widniało 2:0. Fatalny błąd popełnił Nilsson, który przez swoją niefrasobliwość stracił piłkę na rzecz Husztiego. Węgier popędził z futbolówką na bramkę i będąc sam na sam z Schaeferem, popisał się technicznym strzałem po długim rogu zewnętrzną częścią stopy. Wykończenie majstersztyk.
Do końca pierwszej połowy Hannover miał jeszcze kilka sytuacji, ale żadnej z nich już nie wykorzystał. W końcówce więcej pracy miał za to arbiter, Daniel Siebert, który pokazał aż trzy żółte kartki. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0. Dieter Hecking musiał wstrząsnąć drużyną, jeśli chciał wywieźć z Hanoweru choćby jeden punkt.
I faktycznie, menedżer zespołu z Norymbergi od razu po zmianie stron dokonał podwójnej zmiany. Na placu gry pojawili się dwaj napastnicy: Polter i Gebhart. Do szatni natomiast udali się Esswein oraz Mak. Roszady Heckinga jednak na niewiele się zdały, ponieważ wciąż szkolne błędy popełniała defensywa. To tutaj trzeba było wyciągnąć wnioski. W przeciwnym razie bramki strzela nawet Ya Konan, któremu kompletnie dziś nie szło. Tym razem zawziętość, szybkość i fizyczność napastnika dały o sobie znać. Wydawało się, że Ya Konan za mocno wypuścił sobie piłkę i ta padnie łupem Schaefera, ale golkiper wypuścił ją z rąk. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej musiał tylko trafić do pustej bramki. A przy obecnej konkurencji wśród napastników Hannoveru takich sytuacji nie wolno marnować. Było już 3:0.








