Na zakończenie sobotnich zmagań w T-Mobile Ekstraklasie Jagiellonia Białystok pokonała Wisłę Kraków 1:0 po golu Macieja Makuszewskiego. Tomasz Hajto był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, którzy jego zdaniem zostawili na boisku dużo zdrowia. Michał Probierz cieszył się tylko z miłego przyjęcia, jakie dostał od miejscowych kibiców.
Michał Probierz (Wisła Kraków):
Dziękuję przede wszystkim za przyjęcie, jakie dostałem od kibiców i ludzi w Białymstoku, było to bardzo miłe. Bardzo dobrze po raz kolejny weszliśmy w mecz, jednak sytuacji, które sobie stworzyliśmy, nie potrafiliśmy wykorzystać i to najbardziej boli. Po raz kolejny dostaliśmy bramkę, która nagle padła z niczego. Pierwsza sytuacji i pierwszy strzał na bramkę zakończył się golem, pięknym golem Makuszewskiego. Bramka ustawiła spotkanie, a jeszcze przed przerwą karnego wybronił Pareiko. Mecz na pewno był ciekawy, a my staraliśmy się do samego końca odrobić straty. Robiliśmy wszystko, aby najpierw doprowadzić do remisu, a następnie wygrać. Martwi mnie to, że nie potrafimy zachować spokoju pod bramką rywala oraz nie potrafimy poradzić sobie w ataku pozycyjnym. Zostało nam dwa dni do meczu z Ruchem w Pucharze Polski i musimy coś zmienić. Już dzisiaj próbowaliśmy tego, wpuszczając na boisko zawodników, którzy ostatnio mniej grali. Widać, że się starali, ale nie wystarczyło to, by wywieźć z Białegostoku jakieś punkty.
Tomasz Hajto (Jagiellonia Białystok):

Na pewno był to mecz z lekkim prestiżem, zarówno dla Jagiellonii, jak i też dla mnie. Dla Michała był to miły powrót, bo kibice pamiętali, co dla tego klubu zrobił. Ten mecz wygrała drużyna, która stanowiła monolit. Wisła co prawda niejednokrotnie dochodziła do sytuacji, ale moja drużyna, która bardzo chciała ten mecz wygrać, wypluła dzisiaj płuca, by to zrobić. W szatni się śmiałem, że może to i dobrze, że nie strzeliliśmy tej bramki na 2:0 z rzutu karnego, bo mogłoby to nas rozluźnić. A tak w pełni skoncentrowani dowieźliśmy szczęśliwie zwycięstwo do końca. Zagraliśmy dzisiaj trochę innym ustawieniem, jednak wiedząc, że Wisła będzie groźna w ataku pozycyjnym, w przerwie musieliśmy to nieco zmienić.
Nie był to piękny mecz w naszym wykonaniu, ale taki, by z Wisła wygrać, bo z tą drużyną nie można się otworzyć. Ma naprawdę kilku klasowych zawodników w swoim zespole. Doskonale było widać, co się działo na boisku po wejściu Maora Meliksona. Moi zawodnicy oddali dzisiaj dużo zdrowia, wywiązując się ze wszystkiego, za co należy im się duży komplement. Wygraliśmy kolejny mecz z dobrym przeciwnikiem, bo na pewno do takich można zaliczyć zespoły Wisły i Lecha.











