Pojedynki tych dwóch trenerów budzą ostatnimi laty ogromne emocje. To jedni z najlepszych szkoleniowców na świecie. Ich nowe maszynki do niszczenia rywali czeka pierwszy poważny sprawdzian.
Mecz pomiędzy Bayernem Monachium a Chelsea Londyn będzie jednak nie tylko pojedynkiem wielkich trenerów. To także szansa dla „Bawarczyków” na rewanż za poprzedni finał Ligi Mistrzów na Allianz Arena. Wtedy podopieczni Juppa Heynckesa, mimo że przez cały mecz przeważali, a nawet mieli rzut karny w dogrywce, ostatecznie po serii „jedenastek” przegrali. Ta porażka siedziała w nich przez cały poprzedni sezon, więc na pewno o niej nie zapomnieli. Z kolei Chelsea po wspomnianym zwycięstwie w Lidze Mistrzów przegrała aż 1:4 w zeszłorocznym superpucharze. Teraz na pewno będzie chciała to sobie odbić.

Ten mecz będzie wyjątkowy przede wszystkim dla tej niemieckiej strony. Bayern, pięciokrotny zwycięzca Ligi Mistrzów, ani razu nie zdobył Superpucharu Europy. Co więcej, nie udało się to żadnej niemieckiej drużynie! Dodatkowo o swoje pierwsze trofeum w Monachium, jeśli pominiemy te za zwycięstwa w turniejach towarzyskich, powalczy Guardiola. Mógłby już mieć je na koncie, ale przegrał Superpuchar Niemiec z BVB. Czy odbuduje zaufanie fanów?
– Największą siłą rywali jest ekipa, która jest gotowym produktem z zawodnikami w najlepszych momentach swoich karier. Wszyscy rok po roku grają w najważniejszych turniejach nie tylko w klubie, ale i w reprezentacjach. W poprzednim sezonie pokazali, że są doskonałym zespołem, bo tylko doskonały zespół jest w stanie triumfować w trzech rozgrywkach – komplementuje swoich rywali Mourinho. Wcześniej wbił jednak szpilę w Guardiolę. – To Bayern Juppa Heynckesa był najlepszy w Europie. Teraz klub ma nowego trenera i nowych piłkarzy i nie jestem pewien, czy są równie dobrzy.
Wróćmy jednak na chwilę do prowadzących oba zespoły. Pojedynki między nimi w Hiszpanii, gdy grali ze sobą w lidze, Pucharze Hiszpanii i jeszcze Lidze Mistrzów, niektórym już zbrzydły. Guardiola zrobił sobie przerwę, przeniósł się do Niemiec. Już wtedy dużo mówiło się o tym, że los może skojarzyć obu panów w Superpucharze Europy. Gdy Chelsea pokonała w finale Ligi Europy Benficę Lizbona, a Bayern zwyciężył BVB na Wembley, dla wszystkich stało się niemal jasne, że będziemy świadkiem kolejnego pojedynku wielkich trenerów, tym razem dowodzących zupełnie innymi zespołami.
Trzeba powiedzieć, że oba zespoły są obecnie w formie co najwyżej przeciętnej. Guardiola chce wprowadzić do Bayernu nową jakość, ale piłkarzom bardzo opornie idzie przyswajanie innej taktyki. Proponowane przez Katalończyka ustawienie 4-1-4-1 zdecydowanie nie zdaje egzaminu, co pokazała ostatnia potyczka ligowa z Freiburgiem, w której monachijczycy tylko zremisowali. Być może Guardiola powróciłby do sprawdzonego w Monachium 4-2-3-1, ale kontuzjowani są zarówno Martinez, jak i Schweinsteiger, choć wszyscy w Bawarii liczą na powrót do zdrowia tego drugiego. Oprócz nich poza kadrą z powodu urazów na pewno znajdą się leczący się od dłuższego czasu Badstuber i Thiago, który wypadł na kilka najbliższych tygodni.











