Od Kostrzyna nad Odrą, przez Wronki, Poznań, Monachium, Gdańsk z powrotem do Wronek. Tak w dużym uproszczeniu wygląda kariera obecnego kapitana rezerw Lecha Poznań – Grzegorza Wojtkowiaka. 35-letni obrońca rozegrał ponad 200 spotkań w naszej ekstraklasie i dziś pomaga swoich młodszym kolegom po fachu w wejściu w dorosły futbol.
Grzegorz Wojtkowiak urodził się w Kostrzynie nad Odrą i tam też właśnie rozpoczął swoją przygodę z piłką nożną. W klubie o wdzięcznej nazwie – Celuloza. W wieku 18 lat przeprowadził się do Wronek, gdzie po roku gry w drużynie młodzieżowej został przeniesiony do pierwszego zespołu. Amica grała wtedy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Zadebiutował w meczu przeciwko Górnikowi Polkowice w wieku 20 lat.
Obrońca grywał sporadycznie, ale z każdym kolejnym sezonem coraz więcej. Przez trzy lata wystąpił w sumie 36 razy we wszystkich rozgrywkach. W 2006 roku doszło do fuzji Amiki z Lechem Poznań, przez co Grzegorz Wojtkowiak stał się zawodnikiem „Kolejorza”. I tak właśnie zaczął on najlepszy okres w swojej piłkarskiej karierze.
Grzegorz Wojtkowiak i 144 mecze dla Lecha
W poznańskim Lechu najczęściej występował na prawej stronie obrony. Jednak czasami zdarzało się również, że wychodził na spotkanie jako środkowy obrońca. Niebiesko-białych barw bronił przez pełne sześć sezonów. W ostatnim z nich, czyli sezonie 2011/2012, pełnił funkcję kapitana. Opaskę powierzył mu najpierw Jose Mari Bakero, po tym jak pożegnano się z Bartoszem Bosackim, a później Mariusz Rumak, który zastąpił Hiszpana – w lutym 2012 roku – na stanowisku trenera.
W sumie, we wszystkich rozgrywkach wystąpił 144 razy. W 2010 roku wraz z Lechem Poznań sięgnął po mistrzostwo kraju, a rok wcześniej po Puchar Polski. Nigdy wcześniej i nigdy później nie zdobył już żadnego trofeum. Natomiast dwukrotnie (nie licząc jednego meczu w barwach Amici) brał udział w najważniejszych dla piłkarza rozgrywkach klubowych, czyli europejskich pucharach. Raz w Pucharze UEFA i raz w Lidze Europy.
Był częścią zespołu, gdy Lech przeżywał najlepszą przygodę w europejskich rozgrywkach od kilkudziesięciu lat, czyli w sezonie 2010/2011. „Duma Wielkopolski” mierzyła się wtedy w grupie z Juventusem, Manchesterem City i RB Salzburg. Grzegorz Wojtkowiak zagrał w czterech meczach, zabrakło go w dwumeczu z „Obywatelami” oraz z portugalską Bragą – już w fazie pucharowej.
Można powiedzieć, że jest on bocznym obrońcą starego typu, jeśli oczywiście patrzymy na to z dzisiejszej perspektywy. Co mamy na myśli? A no to, że koncentrował się przede wszystkim na grze obronnej, to było dla niego priorytetem. Trudno było wygrać z nim pojedynek. Obecnie jednak boczni obrońcy muszą dawać zdecydowanie więcej w ofensywie. Grzegorz Wojtkowiak przez te sześć lat w Lechu Poznań zaliczył tylko sześć asyst i strzelił cztery gole.
Przez Monachium do Gdańska
W 2012 roku przyszedł czas na zmiany, na nowe wyzwania. Obrońca podpisał kontrakt z rywalem Bayernu – TSV 1860 Monachium, który występował (i po dziś dzień występuje) w 2. Bundeslidze. Przez dwa i pół sezonu, na tym poziomie rozgrywkowym Grzegorz Wojtkowiak wystąpił w 63 spotkaniach oraz w czterech w Pucharze Niemiec. W niemieckim klubie był przede wszystkim prawym obrońcą, jednak zdarzało się, że wystawiano go po drugiej stronie boiska. Pozycja na lewej obronie była czymś nowym dla blisko 30-letniego wówczas zawodnika.











