Wszyscy pamiętają go głównie z występów w krakowskiej Wiśle, bo to z tym klubem jego kariera związana była wiele lat. Świetna lewa noga i bajeczne strzały z rzutów wolnych. Co dziś słychać u Grzegorza Kaliciaka? Jak postrzega obecną sytuację Wisły?
Grzegorz Kaliciak, reprezentant Polski, jeden z najbardziej charakterystycznych zawodników krakowskiej „Białej Gwiazdy”, dla której rozegrał 209 meczów. Jego lewa noga wzbudzała strach wśród przeciwników również w Belgii czy niższych polskich ligach. Dziś żyje wydarzeniami w jego dawnym klubie. Co więcej, wsparł też inicjatywy kibiców, takie jak „Fundacja ReymonTTa22”. Czym się obecnie zajmuje? Jak ocenia szanse drużyny Stolarczyka w rundzie wiosennej? Zapraszamy na krótką rozmowę.
***
Co obecnie słychać u Grzegorza Kaliciaka? Dalej jest związany z piłką?
Obecnie Grzegorz Kaliciak jest związany z piłką, trudno sobie wyobrazić, aby było inaczej. Uczę młodych chłopaków i staramy się walczyć i grać piłką w opolskiej klasie B.
Jak ocenia Pan nowe rozdanie w Wiśle Kraków? Kibice mogą być optymistami?
Po perypetiach finansowych w ostatnim półroczu, a zwłaszcza grudniowym horrorze ze zmianą właścicieli, można raczej być zadowolonym z roszad, jakie następują w klubie. Jak zwykle na efekty trzeba poczekać, ale ja osobiście jestem przekonany, że Rafał Wisłocki za sterami klubu to dobry pomysł. Oczywiście nie można zapomnieć o Jarosławie Królewskim, który pokazał się w „świecie piłki klubowej” w naszym kraju. Pokazał i pokazuje, że można zrobić coś dobrego.
A jak według Pana prezentuje się ta drużyna sportowo? Na co liczyć mogą w Krakowie w rundzie wiosennej?
Jak prezentuje się drużyna w tej chwili, trudno ocenić. Odeszło kilku zawodników, którzy byli ważnym ogniwem drużyny z jesieni. Oczywiście przyszedł Kuba Błaszczykowski, Sławek Peszko, Łukasz Burliga, do tego jest zdolna młodzież. Już wcześniej powiedziałem, że sukcesem będzie pierwsza ósemka, jednak boisko zweryfikuje wszystko. Nie będę zaskoczony, jak Wisła powalczy o coś więcej.
Maciej Stolarczyk pokazał w Wiśle, że trenerem jest co najmniej niezłym. Co jest jego głównym atutem? Jak Pan myśli?
Nie wiem, co jest atutem trenerskim Maćka, w szatni nie byłem (śmiech). Pewne jest to, że potrafi stworzyć atmosferę w drużynie, można to było zauważyć w rundzie jesiennej. Pomimo braku finansów chłopaki nieraz pokazali na boisku klasę i mam nadzieję, że na wiosnę przy lepszej sytuacji finansowej drużyna pokaże swoje możliwości.
A Pana nie ciągnie do tej poważniejszej „ławki”? Rozważa Pan pracę gdzieś wyżej?
Jak wcześniej wspomniałem, prowadzę ekipę w opolskiej klasie B. Drużyna została reaktywowana w 2017 roku i tak się bawimy w piłkę. Cieszy to, że wśród tych młodych chłopaków jest chęć do uprawiania sportu.











